Absolwentka LMK Ania Bałuta z Włocławka napisała książkę i prowadzi bloga. Choć mieszka w Gdańsku to do Włocławka wraca bardzo chętnie. Czuje się z tym miastem mocno związana. Stąd też zachęca do zapoznania się z jej twórczością.
Ania Bałuta do 19 roku życia mieszkała we Włocławku na Zazamczu. To był jej świat - jak o sobie mówi. Utalentowana absolwentka LMK napisała książkę i prowadzi bloga. Myślami często wraca do Włocławka, gdzie zawsze będzie jej dom. Tu mieszkają jej rodzice, a wakacje chętnie spędza u dziadków wnuczka. Naszych Czytelników zachęca do śledzenia swojego bloga i przeczytania jej książki.

Redaktor: Jak to się stało, że wyjechała Pani z Włocławka?
Ania Bałuta: Skończyłam LMK i i to dzięki śp. Pani Profesor Mariannie Fus pokochałam język niemiecki i dostałam się na germanistykę w Gdańsku. Tu też studia ukończyłam (dodatkowo slawistykę i anglistykę), znalazłam pracę i wraz z mężem (on też jest z Włocławka, z Zazamcza:) zostaliśmy. Tu była po prostu praca.
We Włocławku mieszkają nasi rodzice, wujkowie, ciotki, kuzyni i ich dzieci babcia. Tam spędzamy święta, a nasza córeczka wakacje.
Mam 36 lat, z wykształcenia jestem potrójnym filologiem, a w praktyce nauczycielem w szkole podstawowej i wykładowcą na uczelni wyższej. Prywatnie jestem żoną i matką. Opisałabym sieboe jako kobietę szalenie wrażliwą, maniaczkę fitnesu, amatorkę blogerkę, sezonową cyklistkę i fanatyka językoznawstwa (w pozytywnymtego słowa znaczeniu).
Redaktor: Kiedy i dlaczego zdecydowała się Pani pisać?
Ania Bałuta: Pisać zaczęłam kilka lat temu. Jako przybita chorobą świeżo upieczona matka chciałam dać upust swoim emocjom. Zawsze miałam 5 i 6 z polskiego - tu też "winne" były wszystkiemu były polonistki. Pani Anna Lenczkiewicz z SP 18 i śp. Naneta Kłobukowska z mojego ukochanego LMK. Wygrałam kilka konkursów (też na teksty pisane w j.niemieckim). I już wtedy usłyszałam, że powinnam pisać dalej. Musiałam jeszcze trochę poczekać. Nie czułam się gotowa. Anonimowo wysłałam kilka tekstów na portal ohme pl znów zdobywając laury. To mnie przekonało i z pomocą koleżanki założyłam stronę na Facebooku pod pseudo Poli Ann (social media to dla mnie czarna magia). - @PoliAnnBlog (https://www.facebook.com/PoliAnnBlog/?modal=admin_todo_tour), Instagram - #poliannblog
Dziś blog się rozkręca. Kobiety go chwalą. Moją twarz i imię poznały niedawno, gdy odważyłam się (we współpracy z Wydawnictwem BORGIS) wydać swoją pierwszą książkę "Portrety" aut. Poli Ann - tomik 21 opowiadań, gdzie słowami namalowałam obrazy kobiet i mężczyzn z różnymi problemami, w rozmaitych momentach życia. Na wesoło i smutno, cynicznie i refleksyjnie. Omawiam tu problemy, z jakimi się mierzymy w życiu codziennym - zaburzeniami odżywiania, nietolerancją, przemocą czy stereotypowym przyklejaniem łatki. Moimi bohaterami są matki, babcie, córki, żony, ojcowie, synowie, bracia, mężowie. Myślę, że wiele osób utożsami się z moimi bohaterkami.
Wśród blogerów zbieram znakomite recenzje. Wiem, że książka jest dobra i dlatego śmiało ją polecam.
Teksty publikuję na blogu niemal codziennie. Zebrałam ich juz ponad 200. Czytelniczki do mnie piszą, ufają mi, zwierzają się. O sobie piszę często z przymrużeniem oka. Czasem potrafi zainspirować mnie jedno słowo, innym razem usłyszę lub przypomnę sobie czyjąś całą historię. Moje teksty to nie tylko opowiadania. To także przemyślenia, bo chcę Czytelnikom dać siłę do działania, życzyć miłego dnia, rozweselić ich lub skłonić do refleksji. Z moimi tekstami wiele osób się utożsamia. "Jakbym czytała o sobie" - takie często miewam komentarze.
Nikogo nie oceniam, nie piętnuję, nie zajmuję się polityką. Mnie interesuje po prostu życie - takie jakie jest. Bo życie daje mi szkielet, a ja go ubieram w historię.
Redaktor: Co na koniec chciałaby Pani przekazać naszym Czytelnikom?
Ania Bałuta: Zapraszam zatem Państwa - Redakcję, a także Czytelników portalu na mój blog. Zachęcam do kupna mojej książki „Portrety” - to nie będą stracone pieniądze ani chwile. - https://ksiegarnia.borgis.pl/pl/p/Portrety/164

Redaktor: Czy zamierza Pani wrócić do Włocławka?
Ania Bałuta: W Gdańsku zapuściliśmy korzenie, tu pracujemy, żyjemy. Gdańsk pokochaliśmy drugą miłością. Włocławek zawsze będzie tą pierwszą. Miastem naszego dzieciństwa i młodości, pięknych wspomnień, pierwszych przyjaźni i sympatii. To tu dorastaliśmy. I nawet jeśli nie wrócimy to i tak nie zapomnimy skąd jesteśmy.
Redaktor: Dziękujemy za rozmowę
Ania Bałuta: Ja również dziękuję
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze