27 marca w Brześciu Kujawskim padły pierwsze szczegóły reformy, która od września 2026 roku ma zmienić polskie szkoły. Paulina Piechna-Więckiewicz zapowiedziała, że nowe zasady najpierw obejmą przedszkola i klasy 1-4, a rok później także szkoły ponadpodstawowe. Do szkół mają wrócić przyroda i zajęcia praktyczno-techniczne, a uczniowie częściej będą pracować w grupach i realizować projekty. Ministerstwo chce też, by udział w takich projektach był wpisywany na świadectwach. Wiceminister mówiła, że szkoła ma uczyć nie tylko wiedzy, ale też samodzielności, współpracy i odporności na dezinformację. Zapowiedziała również projekt ustawy zakazującej używania telefonów w szkołach podstawowych od 1 września 2026 roku. W Brześciu Kujawskim dużo miejsca poświęcono też temu, czy reforma rzeczywiście pomoże uczniom lepiej odnaleźć się w szkole i odbudować poczucie przynależności.
27 marca sala gimnastyczna Szkoły Podstawowej nr 1 im. Władysława Łokietka w Brześciu Kujawskim wypełniła się dyrektorami, nauczycielami i rodzicami. To właśnie tutaj odbyło się spotkanie „Kompas Jutra” poświęcone zmianom, które od września 2026 roku mają wejść do polskich szkół.
W briefingu uczestniczyła podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej Paulina Piechna-Więckiewicz. Już na początku dziękowała za obecność kujawsko-pomorskiej kurator oświaty, dyrekcji szkoły, wojewody i burmistrza Brześcia Kujawskiego.
– Ta reforma będzie skuteczna tylko wtedy, gdy wszyscy będziemy ze sobą współpracować: szkoły, samorządy i administracja – podkreślała.
Paulina Piechna-Więckiewicz zaznaczała, że reforma ma być wprowadzana stopniowo. Od 1 września 2026 roku nowa podstawa programowa obejmie przedszkola oraz klasy 1-4 szkół podstawowych. Rok później, od 1 września 2027 roku, zmiany mają wejść do pierwszych klas szkół ponadpodstawowych.
Pierwsze egzaminy przygotowane według nowych zasad mają odbyć się dopiero w roku szkolnym 2031/2032.
– „To reforma ewolucyjna, krocząca. Nie zmieniamy wszystkiego naraz” – mówiła wiceminister.
Wiceminister podkreślała, że nowa podstawa programowa nie powstała wyłącznie w ministerialnych gabinetach. Nad jej przygotowaniem pracowało 220 osób, a ponad połowę zespołu stanowili praktycy – nauczyciele i osoby na co dzień związane ze szkołą.
– „Ponad połowa tego zespołu to praktycy, nauczyciele uczący w szkołach” – mówiła.
Jak przekonywała, celem reformy nie jest rewolucja dla samej zmiany. Ministerstwo chce zebrać rozwiązania, które od lat sprawdzają się w szkołach, i wprowadzić je szerzej.
Jednym z najczęściej powtarzanych słów podczas spotkania była „sprawczość”. Według MEN szkoła ma przygotowywać uczniów nie tylko do egzaminów, ale też do codziennego życia.
– Chcemy, żeby młodzi ludzie byli sprawczy, potrafili pracować w zespole i brali odpowiedzialność za własną edukację – podkreślała Paulina Piechna-Więckiewicz.
Wiceminister mówiła, że uczniowie mają częściej pracować w grupach, realizować projekty i uczyć się współpracy. To właśnie te umiejętności, obok wiedzy, mają być dziś potrzebne najbardziej.
Jedną z najważniejszych zmian ma być przyroda w klasach 4-6. Przedmiot ma mieć trzy godziny tygodniowo, z czego dwie w formie blokowej.
Nie tylko przy tablicy. Uczniowie mają częściej wychodzić poza szkołę, obserwować zjawiska, wykonywać doświadczenia i pracować w grupach.
– „Przyroda ma pokazywać, że jedno zjawisko wynika z drugiego” – mówiła wiceminister.
Dużo emocji wywołały także zapowiedziane zajęcia praktyczno-techniczne. Mają pojawić się w klasach 4-6 w wymiarze dwóch godzin tygodniowo.
– „Moim zdaniem hitem tej reformy będą zajęcia praktyczno-techniczne” – przyznała Paulina Piechna-Więckiewicz.
Jak tłumaczyła, chodzi o zwykłe, codzienne umiejętności. Przyszycie guzika, naprawienie prostego przedmiotu, podstawowe prace manualne.
– Dzieci mają dziś coraz większy problem ze zdolnościami manualnymi. Neurolodzy mówią wprost: ręka i mózg muszą pracować razem – podkreślała.
W szkołach ma pojawić się także tydzień projektowy. W pierwszym roku reformy będzie fakultatywny.
Przez kilka dni cała szkoła ma pracować nad jednym projektem lub kilkoma wspólnymi zadaniami. Bez podziału na pojedyncze przedmioty. Liczyć się ma współpraca, pomysł i wspólne działanie.
– „Cała szkoła pracuje nad projektem, projektami, cała szkoła jest na tym skupiona. Dzieci uczą się współpracy, młodzi ludzie uczą się współpracy” – mówiła wiceminister.
Udział w takich projektach ma być później odnotowywany na świadectwach. Według MEN to właśnie w ten sposób szkoła ma uczyć odpowiedzialności, pracy zespołowej i przygotowywać młodych ludzi do przyszłego rynku pracy.
Podczas konferencji prasowej padło również pytanie o przeciążenie uczniów i dzieci, które po powrocie do domu spędzają kolejne godziny nad książkami.
Paulina Piechna-Więckiewicz zapewniała, że reforma nie ma obniżać poziomu nauczania. Część treści ma jednak zostać ograniczona, szczególnie tam, gdzie dziś wykraczają one poza to, co rzeczywiście potrzebne na danym etapie.
– „Nie chodzi o obniżenie poziomu. Chcemy, żeby młodzi ludzie mieli więcej czasu na przyswojenie tego, co niezbędne, co będzie budować ich pewność siebie w poruszaniu się po ścieżce edukacyjnej i budowaniu własnego sukcesu” – mówiła Paulina Piechna-Więckiewicz.
W podobnym tonie mówiła o czytaniu książek.
– „Nie chcemy, żeby uczniowie czytali kolejną lekturę, z której napiszą test i następnego dnia zapomną, co w niej było. Chcemy, żeby nauczyli się kochać książki” – podkreślała.
Paulina Piechna-Więckiewicz zwracała uwagę, że polska szkoła nadal osiąga dobre wyniki. Mówiła o sukcesach edukacyjnych uczniów i mocnej pozycji Polski na tle innych państw.
– Mamy wspaniałych nauczycieli i bardzo dobre wyniki edukacyjne. Polska wciąż jest wysoko, jeśli chodzi o poziom nauczania – podkreślała.
Jednocześnie przywołała dane OECD, które pokazują zupełnie inny obraz niż same wyniki egzaminów.
– „Wśród krajów OECD mamy najmniejsze, a właściwie jesteśmy drudzy od końca, jeśli chodzi o poczucie przynależności polskich uczniów do szkoły. Po prostu wielu z polskich uczniów nie czuje się w niej dobrze” – mówiła Paulina Piechna-Więckiewicz.
To właśnie dlatego, jak podkreślała, reforma ma być nie tylko o wiedzy, ale też o relacjach, poczuciu bezpieczeństwa i dobrostanie uczniów.
W tym kontekście Paulina Piechna-Więckiewicz wróciła też do likwidacji gimnazjów.
– „Likwidacja gimnazjów spowodowała różne szkody, między innymi związane z dostępem do równej edukacji, ale też z tym, że gimnazja trochę przedłużały dorosłość i dawały więcej przestrzeni na budowanie relacji rówieśniczych” – mówiła.
Jak podkreślała, dzisiejsza szkoła coraz częściej mierzy się właśnie z problemem słabszych relacji między uczniami.
Wiceminister mówiła również o wypaleniu nauczycieli i o tym, że szkoła po ostatnich latach potrzebuje odbudowy wzajemnego zaufania.
– „Rodzic nie jest klientem. To część środowiska oświatowego, wielkiej oświatowej rodziny. Musi czuć, że szkoła jest dla niego dobrym miejscem, ale jednocześnie powinien wspierać autorytet nauczyciela” – podkreślała Paulina Piechna-Więckiewicz.
Wiceminister zaznaczała też, że odpowiedzialność za szkołę spoczywa na wszystkich – nauczycielach, rodzicach, samorządach i ministerstwie. Jej zdaniem tylko wtedy uczniowie będą mogli czuć się w szkole bezpiecznie.
Choć nie był to element samej reformy, podczas briefingu padło pytanie o telefony komórkowe w szkołach.
Paulina Piechna-Więckiewicz poinformowała, że projekt ustawy trafił już do wykazu prac legislacyjnych rządu. Zakłada on zakaz używania telefonów w szkołach podstawowych.
Wyjątki mają dotyczyć sytuacji zdrowotnych, edukacyjnych i szczególnych przypadków.
– „Chcemy, żeby szkoła dawała przykład. Żeby na przerwach nie było sytuacji, w których młodzi ludzie siedzą obok siebie i rozmawiają przez komunikator” – mówiła.
Jak tłumaczyła, to efekt przeciążenia i przebodźcowania, z którym coraz częściej mierzą się dzieci i młodzież.
– „To trochę taki detoks dla mózgu, który jest przeciążony, przebodźcowany. Poziom skupienia uczniów jest dziś zupełnie inny niż kiedyś, bo scrollowanie treści po prostu to powoduje” – podkreślała Paulina Piechna-Więckiewicz.
Wiceminister zaznaczała, że projekt ustawy nie ma być całkowitym zakazem w każdej sytuacji. Szkoły nadal będą mogły pozwolić uczniowi skorzystać z telefonu, jeśli będzie to potrzebne ze względów zdrowotnych lub edukacyjnych.
– „Są dzieci w kryzysie zdrowia psychicznego, które czasami potrzebują bezpośredniego kontaktu i wtedy nauczyciel może taki kontakt umożliwić” – mówiła.
Dodała też, że szkoła sama nie rozwiąże problemu.
– „Polecam również dorosłym ograniczenie swojej aktywności w tym zakresie i dawanie przykładu młodym ludziom. Nie nauczymy ich, że to jest złe, jeżeli sami cały czas siedzimy w telefonie” – podkreślała.
Jeżeli ustawa przejdzie całą ścieżkę legislacyjną, zakaz miałby wejść w życie od 1 września 2026 roku.
Prowadzący przypomnieli, że na kolejną część wydarzenia czekało jeszcze ponad 200 osób. Po oficjalnych wystąpieniach przyszedł czas na pytania, rozmowy przy kawie i dyskusję o tym, jak szkoła ma wyglądać za kilka lat.
Paulina Piechna-Więckiewicz podkreślała, że reforma ma przygotować uczniów nie tylko do kolejnych klas i egzaminów, ale przede wszystkim do życia po szkole.
– „To jest też reforma o umiejętnościach społecznych, o tym, żeby nauczyć się, jak uczyć się przez całe życie” – mówiła.
Jak zaznaczała, dzisiejszy rynek pracy zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Zawody znikają, pojawiają się nowe, a młodzi ludzie będą musieli wielokrotnie zmieniać swoje kompetencje.
– „Musimy przygotować dzieci i młodzież na wyzwania rynku pracy i tego, że będą musieli wiedzieć, jak korzystać z wiedzy” – podkreślała.
Według wiceminister szkoła ma więc uczyć nie tylko konkretnych informacji, ale też samodzielności, współpracy i zdolności do dalszego rozwoju przez całe życie.
W Brześciu Kujawskim było widać jedno: reforma dopiero się zaczyna, ale już dziś budzi duże emocje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze