Mieszkańcy Włocławka od rana alarmują nas o bardzo niebezpiecznych warunkach na chodnikach. Po nocnych i porannych opadach cienka warstwa lodu zamieniła wiele tras pieszych w śliską pułapkę. W sieci narasta fala komentarzy i jedno pytanie powtarza się wyjątkowo często: gdzie jest reakcja służb i dlaczego w takiej sytuacji wielu mieszkańców wciąż musi radzić sobie na własną rękę?
Mieszkańcy Włocławka od rana alarmują nas o wyjątkowo trudnych warunkach na ciągach pieszych i proszą o nagłośnienie sprawy oraz interwencję.
Nocne i poranne opady zrobiły swoje. W poniedziałek 26 stycznia 2026 roku Włocławek pokrył się cienką, ale wyjątkowo zdradliwą warstwą lodu. Temperatura utrzymuje się w okolicach -1°C, a marznący deszcz i mżawka sprawiły, że chodniki stały się śliskie jak szkło. Poruszanie się po mieście pieszo to dziś dla wielu mieszkańców prawdziwy test ostrożności.
Najtrudniejsza sytuacja panuje na chodnikach, placach i osiedlowych alejkach, . W wielu miejscach lód praktycznie uniemożliwia pewny krok — o upadek nietrudno, a ryzyko urazów rośnie z godziny na godzinę.
Od rana w mediach społecznościowych widać wyraźną falę komentarzy mieszkańców. Wpisy pojawiają się jeden po drugim i w większości mają podobny wydźwięk: ostrzeżenia przed śliskimi ciągami pieszymi oraz krytyczne uwagi dotyczące ich utrzymania.
„Tragedia. Ludzie przewracają się na chodnikach. Strach wyjść z domu”.
„Właśnie miałam kupić chleb, ale zrezygnowałam. Nie chcę skończyć z kontuzją”.
„Ja też upadek zaliczyłam”.
„Ja dziś zaliczyłem już kilka upadków. Uważajcie na siebie, bo ślisko jest praktycznie wszędzie”.
Reklama
Podobne głosy słychać również w rozmowach na ulicach miasta. Piesi ostrzegają się nawzajem, a część osób rezygnuje z dalszej drogi.
„Ja już raz się dziś przewróciłam. Wzywam taksówkę, ale nie wiem, czy dojdę do niej w jednym kawałku”.
Jak wynika z naszych informacji, nawet wezwanie taksówki rano bywało utrudnione — część mieszkańców sygnalizowała dłuższy czas oczekiwania.
Wraz z falą komentarzy i kolejnymi zgłoszeniami upadków wraca pytanie, które przy podobnych warunkach powtarza się niemal każdej zimy: kto odpowiada za bezpieczeństwo na chodnikach.
Zgodnie z przepisami obowiązek utrzymania ciągów pieszych spoczywa na ich zarządcach, a w przypadku chodników przylegających do nieruchomości — na właścicielach lub administratorach. W praktyce, jak podkreślają mieszkańcy, w wielu miejscach trudno ustalić, kto w danym momencie powinien zareagować.
W sezonie zimowym 2025/2026 za utrzymanie chodników i ścieżek rowerowych we Włocławku odpowiada konsorcjum firm SANIKO, DROGTOM i PLATAN — na mocy umowy ryczałtowej obowiązującej od 1 grudnia do 31 marca.
Jak przekazuje Urząd Miasta, nie wszystkie ciągi komunikacyjne zostały objęte umową. W takich miejscach działania prowadzą brygady terenowe Miejskiego Zarządu Dróg i Zieleni, sukcesywnie — w miarę dostępnych sił i możliwości. W praktyce pozostaje jednak pytanie, co dokładnie oznacza „w miarę dostępnych sił i możliwości” — i jak szybko mieszkańcy mogą realnie oczekiwać reakcji w takich warunkach. Tymczasem poniedziałkowy poranek pokazuje, że w praktyce nie wszędzie udało się na czas ograniczyć skutki gołoledzi. To z kolei rodzi pytania o skuteczność obecnych rozwiązań, zwłaszcza gdy warunki pogodowe zmieniają się szybko i gwałtownie.
Prognozy dotyczące marznących opadów i możliwej gołoledzi pojawiały się już wcześniej. Dzisiejszy poranek pokazuje jednak, że nawet krótki epizod pogodowy potrafi zmienić zwykły chodnik w przestrzeń realnego ryzyka. A to oznacza, że trudne warunki mogą utrzymywać się także w kolejnych godzinach.
Mieszkańcy oczekują szybkiej reakcji i skuteczniejszego zabezpieczenia ciągów pieszych, zanim liczba zgłoszeń o upadkach będzie rosła.
W takich dniach wystarczy chwila nieuwagi. Włocławek porusza się dziś ostrożniej niż zwykle — bo cienka warstwa lodu potrafi zatrzymać każdego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze