Po wielu latach oczekiwań i formalności wojewoda wydał ostatnią zgodę na budowę tunelu pod torami na Zazamczu. To oznacza koniec korków i codziennych utrudnień na Wienieckiej. Władze miasta planują ogłoszenie przetargu i szybkie rozpoczęcie prac, co przyniesie ulgę mieszkańcom i kierowcom korzystającym z tej newralgicznej trasy.
Po latach obietnic i urzędniczych procedur, budowa tunelu pod torami we Włocławku wreszcie nabiera realnych kształtów. Wojewoda Kujawsko-Pomorski wydał ostatnią potrzebną zgodę administracyjną, otwierając miastu drogę do ogłoszenia przetargu.
Dla każdego, kto choć raz utknął na Zazamczu, dźwięk opuszczanych rogatek na Wienieckiej to synonim frustracji. Ten przejazd kolejowy to wąskie gardło Włocławka, które rano i po południu niemal zamarza. Sznur aut ciągnie się wtedy przed szlabanem, a nerwowe zerkanie na zegarek to tutaj standard. Stawka jest jednak wyższa niż spóźnienie do biura – to tędy prowadzi trasa w stronę szpitala, gdzie liczy się każda minuta.
– Czasem człowiek stoi kilka minut i tylko patrzy, jak samochody ustawiają się przed przejazdem. Jak ktoś jedzie do szpitala albo spieszy się do pracy, to robi się naprawdę nerwowo – mówi pan Marek, mieszkaniec Zazamcza.
O budowie tunelu, który uwolni osiedle od korków, mówiło się od lat. Kierowcy zgodnie powtarzali, że problem paraliżuje nie tylko mieszkańców bocznych uliczek, ale i całą tę część miasta.
– Wystarczy zamknięty przejazd i od razu wszystko zwalnia. Później ciężko wyjechać nawet z bocznych ulic – opowiada pani Anna, która codziennie dojeżdża tą trasą do pracy.
Teraz jednak optymizm ma solidniejsze podstawy niż tylko deklaracje. Wydana właśnie przez wojewodę decyzja to ostatni krok urzędowy, na który czekano w ratuszu. Co to oznacza w praktyce? Miasto w najbliższym czasie ogłosi przetarg, by wyłonić wykonawcę prac. Władze liczą na to, że jeśli procedury pójdą gładko, ciężki sprzęt pojawi się na miejscu i pierwsze roboty ruszą jeszcze przed końcem tego roku.
– O tym tunelu słyszę chyba od kilkunastu lat. Dopóki nie będzie maszyn na miejscu, ludzie i tak będą podchodzić do tego ostrożnie – komentuje sceptycznie kolejny mieszkaniec okolicy.
Kierowcy z Zazamcza liczą jednak, że tym razem temat przejdzie z dokumentów do realnych działań, a przejazd przez Wieniecką w końcu przestanie kojarzyć się z codziennym czekaniem przed zamkniętymi rogatkami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze