Kujawy w centrum śledztwa o nielegalne odpady. Wśród zatrzymanych były burmistrz i prezesi gminnej spółki, osoby, którym mieszkańcy powierzyli nadzór nad gospodarką komunalną. Śledczy mówią o zorganizowanej grupie przestępczej i realnym zagrożeniu dla zdrowia wielu ludzi. Nielegalne składowiska miały działać pod osłoną monitorowania patroli Policji i kontroli środowiskowych. Dziesięć osób usłyszało poważne zarzuty, a sprawa już dziś budzi ogromne emocje na Kujawach i poza regionem.
Dziesięć osób z zarzutami. Wśród nich były burmistrz i prezesi spółki komunalnej. To efekt wielowątkowego śledztwa CBŚP nadzorowanego przez Prokuraturę Krajową w sprawie nielegalnego składowania odpadów niebezpiecznych.
Sprawa ma dwa wątki – podlaski i kujawski. I oba budzą poważne obawy o bezpieczeństwo mieszkańców.
Pierwszy etap ruszył jesienią ubiegłego roku w województwie podlaskim. Funkcjonariusze CBŚP, działając na polecenie łódzkiego pionu Prokuratury Krajowej, weszli na teren byłej żwirowni w powiecie zambrowskim.
To tam – według śledczych – grupa miała zakopywać niebezpieczne odpady. Teren został wcześniej kupiony na tzw. „słupa”, by utrudnić dotarcie do faktycznych organizatorów procederu.
Pod warstwą ziemi znaleziono pojemniki oznaczone jako „Materiał zakaźny”, dziesiątki plastikowych beczek i baniaków z niezidentyfikowanymi substancjami, a także odpady komunalne i cmentarne. Prace prowadzono z udziałem biegłego.
Pod koniec stycznia zatrzymano sześć osób. Usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz nielegalnego postępowania z odpadami o właściwościach kancerogennych, mutagennych i żrących.
Śledczy wskazują, że działania te realnie zagrażały życiu i zdrowiu ludzi oraz mogły spowodować poważne zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym.
Równolegle funkcjonariusze uderzyli na Kujawach, w powiecie inowrocławskim. Tu zatrzymano cztery osoby podejrzane o stworzenie mechanizmu nielegalnego deponowania i przetwarzania odpadów na terenach gminnych.
Wśród nich znalazł się były burmistrz jednej z gmin powiatu, który nadzorował gospodarkę komunalną, dwaj prezesi gminnej spółki odpowiedzialnej za odpady oraz właścicielka nieruchomości udostępniająca teren pod składowanie.
Według ustaleń śledztwa grupa miała stworzyć system ochrony przed kontrolami. Monitorowano ruch radiowozów oraz pojazdów Inspekcji Ochrony Środowiska.
Co szczególnie bulwersujące, w sposób nieuprawniony wykorzystywano bazę CEPiK do sprawdzania numerów rejestracyjnych pojazdów, które mogły należeć do służb.
Podejrzanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób.
Nielegalne składowanie odpadów to nie tylko przestępstwo przeciwko środowisku. To ryzyko skażenia gleby i wód gruntowych, a w konsekwencji – realne zagrożenie dla mieszkańców.
Śledztwo ma charakter rozwojowy. Niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Jedno jest pewne – sprawa z Podlasia i Kujaw pokazuje, jak cienka bywa granica między lokalną administracją a przestępczym procederem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze