Praca we Włocławku zmienia się szybciej niż jeszcze kilka lat temu, a Powiatowy Urząd Pracy wskazuje, które zawody będą najbardziej poszukiwane. Coraz mniej ofert dotyczy prostych stanowisk biurowych, za to rośnie zapotrzebowanie na fachowców, operatorów maszyn, kierowców i pracowników medycznych. PUP Włocławek zwraca uwagę, że wybór szkoły czy studiów nie przesądza całej kariery, bo rynek pracy stale się zmienia. Sprawdziliśmy, jakie branże mają przyszłość we Włocławku i gdzie najłatwiej znaleźć zatrudnienie w najbliższych latach. Zobacz, jakie zawody warto dziś wybierać, by za kilka lat nie martwić się o pracę.
Jeszcze niedawno wielu marzyło o pracy w biurze. Dziś takich ofert jest coraz mniej. We Włocławku firmy szukają za to elektryków, operatorów CNC, magazynierów, opiekunów osób starszych i kierowców. Powiatowy Urząd Pracy we Włocławku alarmuje: rynek zmienia się tak szybko, że zawód, który dziś wydaje się pewny, za kilka lat może po prostu zniknąć.
– Dzisiejsze decyzje nie zamykają nikomu drogi. Rynek pracy zmienia się tak szybko, że to, co wybierzemy dziś, nie musi oznaczać tego, co będziemy robić za dziesięć lat – mówi Anna Jackowska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy we Włocławku.
To temat nie tylko dla uczniów i maturzystów. Także dla rodziców, którzy podpowiadają dzieciom, jaki zawód wybrać. I dla tych, którzy po czterdziestce zastanawiają się, czy nie zmienić branży, zanim będzie za późno.
W PUP słyszą takie pytania codziennie.
– Dzisiejszy rynek pracy jest tak zmienny, że decyzje podjęte teraz nie oznaczają jeszcze tego, co ktoś będzie robił za pięć czy dziesięć lat – podkreśla Anna Jackowska. – W latach 50. zawodem deficytowym był operator windy. Kto by pomyślał, że kilkadziesiąt lat później ten zawód całkowicie zniknie?
Wielu młodych nadal marzy o spokojnej pracy przy biurku. Komputer, klimatyzacja, stałe godziny. Problem w tym, że takich ofert jest coraz mniej.
We Włocławku i okolicach pracodawcy dużo częściej pytają o ludzi do konkretnych fachów. Liczą się umiejętności manualne, techniczne i gotowość do nauki.
Największe zapotrzebowanie urząd pracy widzi dziś w kilku branżach.
Społeczeństwo się starzeje. To widać także we Włocławku.
Dlatego stale potrzebni są opiekunowie osób starszych, pielęgniarki, fizjoterapeuci i pracownicy szeroko rozumianej opieki medycznej. Nie chodzi tylko o lekarzy.
– Jeżeli ktoś ma w sobie predyspozycje do pracy z ludźmi, potrafi rozmawiać, ma cierpliwość i empatię, to branża opiekuńczo-medyczna będzie dla niego bardzo dobrym kierunkiem – mówi Anna Jackowska.
To zawody wymagające. Ale też dające poczucie sensu. I stabilność.
Drugim mocnym kierunkiem jest przemysł. Włocławek od lat stoi zakładami produkcyjnymi i firmami technicznymi. Tam brakuje ludzi.
Szukani są operatorzy maszyn, operatorzy CNC, spawacze, ślusarze, elektrycy i hydraulicy. Takie zawody nadal trudno zastąpić technologią.
– Jak zepsuje nam się kran, to nie zadzwonimy do sztucznej inteligencji, tylko po hydraulika – mówi z uśmiechem dyrektor PUP we Włocławku. – A gdy zabraknie prądu, potrzebny będzie elektryk.
Właśnie dlatego fachowcy nadal mają mocną pozycję. Często zarabiają więcej niż osoby po studiach.
Firmy budowlane we Włocławku i regionie od miesięcy mają ten sam problem: brakuje rąk do pracy.
Potrzebni są murarze, tynkarze, pracownicy wykończeniówki, operatorzy maszyn budowlanych. Ale nie tylko.
Coraz częściej poszukiwani są też kosztorysanci i kierownicy budowy. Czyli osoby, które potrafią połączyć wiedzę techniczną z organizacją pracy.
Dla młodych to może być ważna wskazówka. Nie każdy musi kończyć studia humanistyczne. Czasem technikum budowlane albo szkoła branżowa daje szybszą i pewniejszą drogę do zatrudnienia.
Duże zapotrzebowanie widać też w branży TSL – transport, spedycja, logistyka.
Poszukiwani są kierowcy autobusów i samochodów ciężarowych, ale również magazynierzy z uprawnieniami na wózki widłowe.
Powiatowy Urząd Pracy co roku szkoli kilkadziesiąt osób właśnie w tym kierunku.
– Efektywność tych szkoleń jest bardzo wysoka. Większość osób po zdobyciu uprawnień znajduje pracę – zaznacza Anna Jackowska.
Urząd pracy chce dziś działać inaczej niż kiedyś. Nie tylko rejestrować bezrobotnych.
Młodzi mogą skorzystać z indywidualnego doradztwa zawodowego, warsztatów grupowych i staży. To właśnie staże są jedną z najpopularniejszych form wsparcia.
Podczas stażu młoda osoba uczy się zawodu w realnym miejscu pracy, ale bez podpisywania umowy o pracę. Dzięki temu można sprawdzić, czy dana branża naprawdę pasuje.
– Z tej oferty korzystają setki osób rocznie, szczególnie młodych ludzi, choć warto podkreślić, że staże są dostępne dla osób w każdym wieku – mówi Anna Jackowska.
Pracodawcy mogą też dostać wsparcie finansowe za zatrudnienie młodej osoby albo środki na utworzenie stanowiska pracy. Dzięki temu łatwiej zdobyć pierwsze doświadczenie.
Jest jednak coś, na co pracodawcy zwracają uwagę coraz częściej. Nie chodzi o brak kursów czy dyplomów.
Problemem są kompetencje miękkie.
– Pracodawcy mówią nam wprost, że młodzi ludzie często nie potrafią się komunikować, mają problem z pracą w grupie i planowaniem swojej pracy – przyznaje dyrektor PUP.
Według urzędu właśnie te umiejętności będą coraz ważniejsze. Nieważne, czy ktoś pracuje w magazynie, firmie budowlanej czy gabinecie fizjoterapeuty.
Liczy się umiejętność rozmowy, odpowiedzialność i współpraca.
Młodzi świetnie radzą sobie w mediach społecznościowych. To nie wystarczy.
Pracodawcy szukają osób, które potrafią korzystać z programów, systemów i nowoczesnych narzędzi. Coraz częściej także z rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję.
– Nie chodzi o umiejętność scrollowania telefonu. Chodzi o konkretne kompetencje cyfrowe, które później można wykorzystać w pracy – mówi Anna Jackowska.
Dyrektor PUP nie uważa jednak, że sztuczna inteligencja zabierze wszystkim pracę.
– Analizy pokazują, że przyszłość należy do tandemu: człowiek i technologia. Ktoś te narzędzia będzie musiał obsługiwać. Dlatego warto się ich uczyć już teraz – podkreśla.
Wokół młodego pokolenia narosło sporo stereotypów. Że nie chcą pracować. Że są roszczeniowi. Że chcą tylko siedzieć przy komputerze.
Anna Jackowska patrzy na to inaczej.
– Młodzi ludzie chcą pracy, która będzie dla nich ciekawa. Nie chcą monotonii. Chcą widzieć sens tego, co robią i mieć wpływ na efekt końcowy – mówi.
I dodaje coś jeszcze.
– Oni potrafią stawiać granice. Mówią: jest 15.00, kończę pracę i mam czas dla siebie. To nie jest nic złego. Oni po prostu mają zdrowsze podejście do pracy niż starsze pokolenia.
Jeszcze 30 lat temu wielu ludzi brało pierwszą lepszą pracę, bo innej po prostu nie było. Dziś sytuacja wygląda inaczej.
Pracę we Włocławku nadal można znaleźć. Trzeba tylko wiedzieć, w którą stronę iść.
Nie każdy wybór musi być ostateczny. Rynek pracy zmienia się szybko. Ale jedno jest pewne – ci, którzy połączą fach, umiejętności cyfrowe i zwykłą umiejętność rozmowy z ludźmi, będą mieli największą szansę na dobrą pracę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze