Mieszkańcy ul. Celulozowej od połowy stycznia skarżyli się na zimne kaloryfery i niedogrzane mieszkania. Potem przyszła awaria przy ul. Barskiej i nagle okazało się, że problem jest dużo większy niż kilka chłodnych mieszkań. W komentarzach szybko pojawiło się pytanie, czy Włocławek nie ostrzegał o kłopotach wcześniej, tylko nikt nie chciał tego usłyszeć. Ratusz i MPEC przekonują dziś, że oba tematy nie mają ze sobą nic wspólnego. Trudno jednak dziwić się mieszkańcom, że po kilku dniach bez ciepła patrzą na te zapewnienia z wyraźnie chłodniejszym nastawieniem.
Mieszkańcy ul. Celulozowej od tygodni pisali o zimnych kaloryferach i niedogrzanych mieszkaniach. Gdy 16 lutego we Włocławku doszło do poważnej awarii sieci ciepłowniczej przy ul. Barskiej, w komentarzach od razu pojawiło się pytanie: czy to był sygnał ostrzegawczy, którego nikt wcześniej nie potraktował poważnie?
Ratusz właśnie odpowiedział na pytania dotyczące awarii. I odcina wcześniejsze problemy na Celulozowej od zdarzenia z połowy lutego.
Do spółki docierały zgłoszenia od mieszkańców rejonu ul. Celulozowej we Włocławku. Chodziło o niedogrzane mieszkania i problemy z centralnym ogrzewaniem, które – według mieszkańców – miały pojawiać się już od połowy stycznia.
Urząd Miasta i MPEC twierdzą jednak, że w większości przypadków nie chodziło o problem po stronie sieci ciepłowniczej.
„Tak, docierały sygnały o niedogrzewaniach od mieszkańców w rejonie ulicy Celulozowej, natomiast w większości przypadków wynikały one z indywidualnych problemów w poszczególnych mieszkaniach, co wskazuje na brak właściwego przygotowania instalacji odbiorczych centralnego ogrzewania do sezonu grzewczego” – przekazał Wydział Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu Miasta Włocławek.
Reklama
To mocne stanowisko. Ratusz wskazuje wprost na administratorów budynków, wspólnoty mieszkaniowe i zarządców nieruchomości.
Według odpowiedzi urzędu, zgodnie z umowami sprzedaży ciepła, do 31 sierpnia każdego roku powinni oni przygotować instalacje do sezonu grzewczego i pisemnie poinformować o tym MPEC. Takich zgłoszeń – jak twierdzi miasto – nie było.
Tu odpowiedź władz jest jednoznaczna.
„Awaria z dnia 16 lutego nie miała żadnego związku ze zgłoszeniami mieszkańców.”
Miasto podkreśla, że problemy zgłaszane wcześniej na Celulozowej miały dotyczyć instalacji wewnątrz budynków, a nie magistrali ciepłowniczej.
Mieszkańcy pytali też o tzw. zapasową magistralę. W sieci pojawiały się komentarze, że gdyby taka istniała, część Włocławka nie zostałaby bez ogrzewania.
Ratusz odpowiada krótko: taka infrastruktura nie funkcjonuje.
„Nie ma takiego pojęcia jak zapasowa magistrala. Jeżeli byłaby techniczna możliwość podania ciepła na cały obszar działalności MPEC, pomimo zaistniałej awarii, to MPEC by ciepło dostarczał.”
To może zaskakiwać. Zwłaszcza że awaria przy Barskiej odcięła od ciepła znaczną część miasta i wywołała falę frustracji. Na osiedlach ludzie dogrzewali mieszkania farelkami. W mediach społecznościowych wrzało.
Według informacji przekazanej przez miasto, awaria została usunięta w nocy z 19 na 20 lutego.
„W nocy z 19 na 20 lutego b.r. nastąpiło wznowienie dostarczania ciepła do odbiorców MPEC na terenie Włocławka z pełnymi parametrami.”
To oznacza, że od momentu uszkodzenia sieci do pełnego przywrócenia ogrzewania minęły trzy doby.
Dla części mieszkańców były to bardzo długie trzy dni. Szczególnie tam, gdzie wcześniej pojawiały się już problemy z temperaturą w mieszkaniach.
Wielu mieszkańców pytało o odszkodowania lub obniżki rachunków. Zwłaszcza ci, którzy przez kilka dni nie mieli ani ogrzewania, ani ciepłej wody.
Tu również odpowiedź nie pozostawia dużego pola do interpretacji.
„Poszczególni mieszkańcy w budynkach wielorodzinnych nie są odbiorcami ciepła i w związku z czym nie ma możliwości udzielenia tym mieszkańcom tzw. rekompensat.”
MPEC tłumaczy, że formalnymi odbiorcami są wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie i administratorzy budynków, bo to oni mają podpisane umowy na sprzedaż ciepła.
Czy to zamyka temat? Niekoniecznie. Mieszkańcy nadal mogą domagać się wyjaśnień od swoich zarządców i pytać, czy wspólnoty będą próbowały dochodzić roszczeń wobec spółki.
W odpowiedzi ratusza pojawił się jeszcze jeden ważny wątek: stan infrastruktury. Sieć ciepłownicza we Włocławku w dużej części ma ponad 40 lat. To właśnie ten argument najczęściej wracał w komentarzach po awarii przy ul. Barskiej.
Miasto przekonuje, że urządzenia są regularnie sprawdzane i serwisowane.
„Infrastruktura techniczna pomimo swojego wieku (w znacznej mierze powyżej 40 lat) jest na bieżąco monitorowana jeśli chodzi o jej pracę i stan techniczny.”
Jak podaje urząd, przed każdym sezonem grzewczym prowadzone są przeglądy, konserwacje i remonty sieci. Głównie latem. Jednocześnie ratusz przyznaje, że całkowitego wyeliminowania awarii nie da się zagwarantować.
I właśnie w tym miejscu pojawia się drugi, dużo bardziej konkretny sygnał. Po kilkunastu latach przerwy MPEC Włocławek pozyskał ponad 22 mln zł z Funduszy Europejskich na Infrastrukturę, Klimat i Środowisko. Pieniądze mają zostać przeznaczone na przebudowę wysłużonej sieci kanałowej na nowoczesną sieć preizolowaną.
Prace obejmą rejon Wschodu Mieszkaniowego i Wschodu Przemysłowego, między innymi okolice ul. Płockiej. Oficjalny cel? Poprawa bezpieczeństwa dostaw ciepła i ograniczenie ryzyka kolejnych awarii.
To nie przeczy wcześniejszym zapewnieniom miasta, ale trudno nie zauważyć lekkiego zgrzytu. Przez lata mieszkańcy słyszeli, że sieć jest pod kontrolą, wszystko jest monitorowane, a większych powodów do niepokoju nie ma. Tymczasem teraz okazuje się, że do spokojnego snu potrzebna jest przebudowa za ponad 22 miliony złotych.
Można więc odnieść wrażenie, że włocławska sieć ciepłownicza była „w dobrym stanie” dokładnie do momentu, gdy przyszło znaleźć pieniądze na jej wymianę. Skoro po czterech dekadach trzeba ratować ją unijnymi milionami, mieszkańcy mają prawo pytać, czy bez tej inwestycji następna awaria nie byłaby tylko kwestią czasu.
Na Celulozowej pamiętają zimne kaloryfery. Przy Barskiej pamiętają rozkopaną ulicę. A we Włocławku coraz częściej słychać jedno pytanie: czy stare rury naprawdę były pod kontrolą, czy po prostu miały jeszcze trochę szczęścia?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze