Młodzi pasjonaci motoryzacji spod Włocławka szukają legalnego miejsca do driftu w momencie, gdy państwo zapowiada surowe kary za brawurową jazdę poza torami. W odpowiedzi na brak infrastruktury w regionie powstał amatorski tor w okolicach Czerniewic, tworzony z pasji i bez komercyjnych ambicji.
W czasie, gdy państwo zaostrza przepisy wobec brawurowej jazdy, pod Włocławkiem rodzi się inicjatywa. Młodzi kierowcy, zamiast ryzykować mandaty i utratę prawa jazdy, szukają miejsca, gdzie można trenować legalnie. W odpowiedzi na te potrzeby powstał skromny, piaszczysty tor w okolicach Czerniewic.
Za pomysłem stoi młody mechanik z gminy Choceń, dla którego motoryzacja to coś więcej niż hobby. Zauważył lukę, o której w regionie mówi się od lat – brak toru, gdzie można poćwiczyć drift i jazdę sportową bez łamania prawa i narażania innych.
– Zauważyłem, że brakuje torów dla młodych osób, gdzie można by legalnie się pobawić, poćwiczyć jazdę i wyszaleć się bez łamania przepisów. Dlatego wpadłem na pomysł stworzenia takiego miejsca na własną rękę – pisze pomysłodawca w opisie zbiórki.
Na razie tor ma charakter czysto amatorski. To piaszczysty plac o wymiarach około 20 na 200 metrów. Bez trybun, bez zaplecza, bez biletów. Jest za to przestrzeń, w której można pojeździć z dala od dróg publicznych i zabudowań. Wjazd i korzystanie z toru są darmowe, a miejsce ma być tworzone przez ludzi z pasją, bez presji i komercji.
Aby projekt mógł się rozwijać, uruchomiona została zbiórka środków. Pieniądze mają trafiać wyłącznie na konkretne cele: wyrównanie nawierzchni, wyznaczanie nowych sekcji, oznaczenia oraz podstawowe zabezpieczenia. Autor inicjatywy zapowiada pełną transparentność i regularne pokazywanie postępów, tak by każdy wspierający widział, na co przeznaczono środki.
Tor znajduje się w pobliżu miejscowości Czerniewice, około 20 kilometrów od Włocławka. To właśnie w tej części regionu od dawna brakowało miejsca do legalnej jazdy sportowej. Dla wielu pasjonatów jedyną alternatywą były dalekie wyjazdy na profesjonalne obiekty albo ryzykowna jazda po opuszczonych parkingach i drogach.
Kontekst prawny sprawia, że taka inicjatywa pojawia się w szczególnym momencie. Od pierwszego kwartału 2026 roku mają wejść w życie nowe przepisy zaostrzające kary za driftowanie i nielegalne wyścigi w miejscach publicznych. Mandaty za drifting poza torami wyścigowymi mają wynosić co najmniej 1500 zł i sięgać nawet 5000 zł. W przypadku stworzenia zagrożenia możliwe będzie także zatrzymanie prawa jazdy na okres do trzech lat.
Jeszcze surowiej traktowana ma być organizacja lub udział w nielegalnych wyścigach na drogach publicznych. Nowelizacja przewiduje w takich przypadkach karę pozbawienia wolności do pięciu lat. Przy recydywie lub jeździe pod wpływem alkoholu sąd będzie musiał orzec przepadek pojazdu na rzecz Skarbu Państwa.

Fot. Paweł Grześ / zrzutka.pl / FB
Dla wielu młodych kierowców to jasny sygnał, że improwizowane „place do driftu” na polach czy parkingach przechodzą do historii. Właśnie dlatego legalne inicjatywy zaczynają zyskiwać na znaczeniu.
Pod Włocławkiem powstaje miejsce, które może stać się wentylem bezpieczeństwa dla pasjonatów motoryzacji. Z jednej strony zaostrzone przepisy, z drugiej realny brak infrastruktury. Między nimi – inicjatywa, która pokazuje, że zamiast łamać prawo, można spróbować zbudować coś własnego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze