Podczas budowy mieszkań w centrum Włocławka archeolodzy natrafili na wyjątkowy depozyt. Wśród znalezisk znalazły się złote monety, srebrne sztućce, biżuteria oraz judaika. To jedna z największych archeologicznych niespodzianek ostatnich lat, która wciąż skrywa wiele tajemnic, w tym tożsamość właściciela skarbu.
Najpierw była łyżka, później kolejna i widelec. Chwilę później archeolodzy już wiedzieli, że pod ziemią przy Tumskiej i 3 Maja we Włocławku kryje się coś znacznie większego. Przy okazji budowy mieszkań w centrum miasta odkryto niezwykły depozyt. Były w nim złote monety i zegarki, srebra, biżuteria, około 120 sztućców, judaika, dolary i dwie torebki balowe. Łącznie skarb może liczyć około 400 przedmiotów. Nadal nie wiadomo, kto go ukrył.
O rezultatach zakończonych badań archeologicznych poinformowano w poniedziałek, 21 września 2026 roku, podczas briefingu przy zbiegu ulic 3 Maja i Tumskiej. Część zabytków można było zobaczyć jeszcze przed specjalistyczną konserwacją.
Odkrycia dokonano przy okazji inwestycji realizowanej w ścisłym centrum Włocławka. Przy Tumskiej 3 i 3 Maja 4 powstaje budynek wielorodzinny. Na parterze przewidziano lokale usługowe, pod budynkiem znajdzie się garaż podziemny.
Budowa trwa. Na placu stoi już żuraw wieżowy, a roboty koncentrują się przy fundamentach. Zanim jednak inwestycja mogła dojść do obecnego etapu, archeolodzy dokładnie sprawdzili teren.
I ziemia szybko zaczęła opowiadać swoją historię.
Badacze natrafili najpierw na relikty murowanych kamienic stojących niegdyś przy Tumskiej i 3 Maja. Później pojawiły się znacznie starsze ślady. Największa niespodzianka czekała jednak na parceli przy Tumskiej.
Początek nie wyglądał spektakularnie. Z ziemi wyszła łyżka. Później kolejna i widelec.
W centrum miasta, na terenie dawnej zabudowy, pojedyncze sztućce nie musiały oznaczać niczego nadzwyczajnego.
– Najpierw pojawiła się jedna łyżka, później następna i widelec. Pomyśleliśmy: jesteśmy w mieście, byli tu mieszczanie, więc sztućce nie są niczym szczególnym. Później skala tego odkrycia nas zaskoczyła – mówiła dr Jadwiga Lewandowska, kierownik badań archeologicznych.
Szybko okazało się, że sztućców jest znacznie więcej. Archeolodzy zarejestrowali ich około 120.
A to był dopiero początek.
W ziemi znajdowały się również biżuteria, ozdoby, złote zegarki, dwie torebki balowe oraz pozostałości srebrnych świeczników. Odkryto także judaika, czyli przedmioty związane z kulturą żydowską.
Do tego dochodziły złote monety.
– Mamy złote monety, między innymi pięcio- i dziesięciorublówki, mamy złoto i srebro – wyliczała dr Jadwiga Lewandowska.
Według danych przedstawionych podczas briefingu archeolodzy mieli zinwentaryzowanych 355 przedmiotów i 15 zespołów. Ostateczna liczba może być jeszcze większa.
– Myślę, że ta liczba może oscylować w granicach około 400 sztuk, ale dowiemy się tego dopiero po profesjonalnej konserwacji. To trudny i bardzo różnorodny zespół – wyjaśniała kierownik badań.
Szczególnie delikatna okazała się część depozytu wykonana z materiałów innych niż metal. Wśród znalezisk były bowiem również papiery.
Archeolodzy rozpoznali dolary i blankiety. Mogą znajdować się tam także zapiski, ale ich treść będzie można poznać dopiero po odpowiednim zabezpieczeniu.
Konserwacja ma więc nie tylko uratować przedmioty. Może dostarczyć informacji, których na placu budowy nie dało się jeszcze odczytać.
– Dopiero po profesjonalnej konserwacji będziemy wiedzieli, z czym dokładnie mamy do czynienia – tłumaczyła dr Jadwiga Lewandowska.
Sposób ukrycia skarbu jest równie ciekawy jak jego zawartość.
Część przedmiotów została celowo pocięta. Archeolodzy nie przesądzali, dlaczego tak się stało. Mogło mieć to związek ze sposobem zdeponowania kosztowności, ale odpowiedź mają przynieść dalsze badania.
Duża część srebrnych przedmiotów trafiła do kamionkowej rury kanalizacyjnej.
– Znaczna część depozytu, zwłaszcza srebrnego, w tym elementy zastawy stołowej, została wepchnięta w tę rurę. Pozostałe przedmioty znajdowały się częściowo bezpośrednio w ziemi, w zawiniątku z tkaniny – opowiadała dr Jadwiga Lewandowska.
Wydobywanie zabytków nie było proste. Tutejszy grunt to m.in. ił pstry. Archeolodzy musieli uważać na niewielkie i delikatne elementy.
Skarb odkryto między 22 a 25 kwietnia 2026 roku. Informację przedstawiono publicznie dopiero kilka miesięcy później.
W tym czasie trwało zabezpieczanie kwestii formalnoprawnych oraz poszukiwanie wykonawcy specjalistycznej konserwacji.
Pozostało jednak pytanie, na które odpowiedź interesuje chyba najbardziej: do kogo należał skarb?
Tego na razie nie wiadomo.
– Nie mamy żadnych podstaw, żeby powiedzieć, do kogo należał ten depozyt. Szczegółowe badania historyczne i analiza przedmiotów, mam nadzieję, przybliżą nas do prawdy – podkreślała dr Jadwiga Lewandowska.
Archeolodzy wstępnie wiązali ukrycie kosztowności z wydarzeniami II wojny światowej, ale zaznaczali, że nie oznacza to ustalenia właścicieli.
To rozróżnienie jest ważne. Dopóki nie zostaną przeprowadzone dalsze analizy, nazwiska czy historia konkretnych osób pozostawałyby jedynie domysłami.
– Osoby, które ukryły ten depozyt, nigdy po niego nie wróciły. My mieliśmy szczęście go odnaleźć, ale jednocześnie ogromną odpowiedzialność za pozostawione mienie – mówiła kierownik badań.
Głośny skarb nie był jedynym rezultatem badań przy Tumskiej i 3 Maja.
Archeolodzy zarejestrowali około 40 obiektów późnośredniowiecznych. Były wśród nich świetnie zachowane drewniane studnie, naczynia klepkowe oraz obiekt interpretowany jako furta.
Natrafiono także na pozostałości wału, który według badaczy znajdował się po południowej stronie ulicy Tumskiej.
Wiek niektórych konstrukcji udało się określić dzięki badaniom dendrochronologicznym.
Drewno wykorzystane do budowy jednej ze studni zostało ścięte około 1361–1399 roku. Odkrycia wpisują się w rozwój tej części miasta po drugiej lokacji Włocławka, po 1339 roku.
Kolejne odkrycie może brzmieć znajomo mieszkańcom tej części miasta. Archeolodzy natrafili na dawne dreny.
Badania wskazały, że wykorzystane przy nich drewno pochodziło ze ścinki po 1525 roku.
– Już w XVI wieku we Włocławku znajdowały się ciągi odprowadzające wodę. Miały pomagać w problemie podciągania wody, który tak naprawdę występuje tutaj do dziś – mówiła dr Jadwiga Lewandowska.
Pod ziemią na jednej działce spotkały się więc różne epoki. Były ślady średniowiecznej zabudowy, późniejsze rozwiązania techniczne i depozyt ukryty prawdopodobnie kilkaset lat później.
W briefingu uczestniczył także Krzysztof Kukucki, prezydent Włocławka. Zwracał uwagę, że nie było to pierwsze cenne odkrycie dokonane podczas miejskich inwestycji.
– Mamy tutaj do czynienia z ogromnym skarbem. Inwestycje realizowane przez miasto odsłaniają kolejne karty historii Włocławka – mówił Krzysztof Kukucki.
Prezydent przypomniał odkrycie z początku 2024 roku. Podczas pogłębiania basenu przy przystani przy ulicy Piwnej wydobyto wczesnośredniowieczny miecz.
Kukucki podkreślał też znaczenie współpracy miasta, archeologów, służb konserwatorskich, inwestora i wykonawcy.
– Dzięki tej dobrej współpracy takie znaleziska mogą ujrzeć światło dzienne – mówił prezydent Włocławka.
Tak duże badania archeologiczne miały swoją cenę. Odkrycia wpłynęły na tempo prac przy powstającym budynku.
Prezydent przyznał, że konieczność ochrony zabytków spowodowała pewne opóźnienia względem oczekiwań wykonawcy. Przy takim znalezisku pierwszeństwo miało jednak odpowiednie zabezpieczenie historii ukrytej pod placem budowy.
Dla samego wykonawcy sytuacja również była wyjątkowa.
– Mamy ponad 30 lat doświadczenia, ale pierwszy raz coś takiego zdarzyło się nam na budowie. Liczba zabytkowych obiektów i sam skarb przerosły nasze oczekiwania – mówił Mirosław Szklarczyk, prezes firmy MS Bud.
Krzysztof Kukucki pozwolił sobie przy tej okazji na żart.
– Mogę pół żartem, pół serio powiedzieć, że pan Mirek jest „złotym wykonawcą”. Tutaj znaleziono złoto, a przy Królewieckiej, gdzie również pracuje MS Bud, także odnaleziono skarb – mówił prezydent.
Teraz przed specjalistami zaczyna się kolejny etap. Skarb z Tumskiej ma przejść profesjonalną konserwację.
Praca może potrwać wiele miesięcy. Dopiero wtedy będzie można dokładniej policzyć przedmioty, przeanalizować ich pochodzenie i odczytać to, co zachowało się na papierach.
Archeolodzy liczyli również na przygotowanie publikacji prezentującej wyniki badań. Chodzi nie tylko o sam depozyt, lecz także o odkrytą przy inwestycji średniowieczną zabudowę.
– Mam nadzieję, że za kilkanaście miesięcy zakonserwowany skarb wróci do Włocławka. Być może powstanie również publikacja, dzięki której udostępnimy wyniki tych badań – mówiła dr Jadwiga Lewandowska.
Podobny plan przedstawił prezydent.
– Mam nadzieję, że za kilka lub kilkanaście miesięcy skarb wróci do Włocławka i będzie można go w pełni wyeksponować, żeby mieszkańcy mogli poznać część naszej historii – mówił Krzysztof Kukucki.
Przy Tumskiej 3 i 3 Maja 4 nadal powstają mieszkania. Nad placem pracuje żuraw, rosną fundamenty, a budowa idzie dalej. To, co znaleziono pod nimi, opowiedziało jednak historię Włocławka sprzed setek lat — i pozostawiło zagadkę, której rozwiązania dopiero trzeba szukać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze