Blok obok domu jednorodzinnego? Wyższa zabudowa tam, gdzie dziś mieszkańcy zupełnie się jej nie spodziewają? Właśnie o takich obawach mówili radni PiS przed środową sesją Rady Miasta Włocławek. Chodzi o plan ogólny miasta – dokument, który brzmi urzędowo, ale w praktyce będzie miał znaczenie dla tego, gdzie i jaka zabudowa będzie mogła rozwijać się we Włocławku w kolejnych latach. Opozycja nie zostawiła na przygotowanym dokumencie suchej nitki. Rafał Solewski mówił o „deweloperce”, użył nawet określenia „patodeweloperka” i przekonywał, że w planie zabrakło wyraźnej wizji rozwoju miasta. „To jest takie wrzucanie granatu i zobaczymy, co się stanie” – stwierdził radny.
„Byle jak”, „na ostatnią chwilę”, „deweloperka”, a nawet „wrzucanie granatu”. Tak radni Prawa i Sprawiedliwości mówią o planie ogólnym Włocławka. Przed środową sesją Rady Miasta zwołali konferencję prasową i przekonywali, że dokument, który będzie miał znaczenie dla przyszłego zagospodarowania miasta, powinien zostać przygotowany znacznie staranniej. Najwięcej emocji wzbudziło budownictwo wielorodzinne. Rafał Sobolewski ostrzegał przed sytuacją, w której w sąsiedztwie istniejących domów mogłyby w przyszłości pojawić się wysokie budynki.
Konferencja odbyła się w środę, 26 sierpnia, przed sesją Rady Miasta Włocławek. Jednym z głównych tematów wystąpienia radnych PiS był plan ogólny Włocławka.
Choć sama nazwa dokumentu brzmi urzędowo, sprawa może mieć bardzo konkretne znaczenie dla mieszkańców. Dyskusja dotyczy bowiem tego, w jakim kierunku przestrzennie będzie mógł rozwijać się Włocławek i jakie rodzaje zabudowy będą przewidywane w poszczególnych częściach miasta.
Radni opozycji już przed rozpoczęciem sesyjnej dyskusji nie pozostawiali wątpliwości, że mają do przygotowanego dokumentu poważne zastrzeżenia.
Jarosław Chmielewski, przewodniczący Klubu Radnych PiS, zaczął od sposobu i tempa przygotowania sprawy.
– Dzisiaj mamy 26, więc tak naprawdę nic się nie zmieniło w Urzędzie Miasta. Widać, że wszystko działa na zapalenie płuc, w ostatniej chwili, chociaż czas na przygotowanie tego wszystkiego i poddanie dyskusji, merytorycznej dyskusji był – mówił.
Według Chmielewskiego radni otrzymali link do materiałów dotyczących m.in. planu dopiero dzień przed sesją.
Przewodniczący klubu PiS miał również zastrzeżenia do rozmów władz miasta z opozycją. Jak relacjonował, radnych zaproszono dzień wcześniej na spotkanie dotyczące planu ogólnego.
– Zostaliśmy wczoraj zaproszeni na spotkanie z prezydentem w sprawie planu ogólnego. Oczywiście pana prezydenta nie było na tym spotkaniu – mówił Chmielewski.
Jego zdaniem taka sytuacja pokazuje niewłaściwe podejście do konsultowania jednego z ważniejszych dokumentów dotyczących przyszłości miasta.
Podczas konferencji pojawił się także temat Komisji Budżetu. Radni PiS przekazywali, że materiały miały wpłynąć do Biura Rady o godz. 11.20, podczas gdy posiedzenie komisji rozpoczynało się o godz. 12.
– Mieliśmy opiniować dokument, którego nie znaliśmy – padło podczas konferencji.
Opozycja przekonywała, że przy tak obszernym i ważnym materiale kilkadziesiąt minut nie daje możliwości jego rzetelnego przeanalizowania.
Ale proceduralne zarzuty były dopiero początkiem. Znacznie ostrzej zrobiło się, gdy Rafał Sobolewski zaczął mówić o tym, co – jego zdaniem – wynika z samego planu.
Radny nie owijał w bawełnę.
– Ten plan naszym zdaniem jest przygotowany byle jak i na ostatnią chwilę. Były trzy lata na to, żeby ten plan przygotować – powiedział Rafał Sobolewski.
Jego zdaniem Włocławek ma już duży dorobek w zakresie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, tworzonych przez lata przy udziale fachowców i w oparciu o konsultacje. Solewski uważa, że ten dorobek powinien być lepiej widoczny w planie ogólnym.
Radny wskazywał przy tym na mapę prezentującą strefy.
– Jeżeli spojrzy pan na plan ten ogólny, tam jest tylko kilka kolorów, to są wielkie plamy i tak naprawdę trudno się pokusić o stwierdzenie, że ktoś się napracował przy tym planie – mówił.
To właśnie kwestia przyszłego budownictwa wywołała podczas konferencji najwięcej emocji.
Według Solewskiego w planie zbyt szeroko potraktowano możliwość zabudowy wielorodzinnej.
– Reszta dookoła to jest budownictwo wielorodzinne, czyli deweloperka. I tak naprawdę można powiedzieć, że nikt się nie postarał o to, aby ten plan w jakikolwiek sposób nakreślał wizję rozwoju naszego miasta poprzez układ przestrzenny – przekonywał.
Po chwili padło jeszcze mocniejsze określenie.
– Wszędzie zaznaczona jest deweloperka i mam nadzieję, że to nie jest patodeweloperka, która może się pojawić w naszym mieście – mówił radny.
Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że jest to ocena Rafała Sobolewskiego przedstawiona podczas konferencji prasowej. Radny przekonywał, że sposób wyznaczenia stref może w przyszłości otwierać drogę do zabudowy wielorodzinnej w miejscach, w których – jego zdaniem – nie powinna ona powstawać.
Dziennikarze zapytali radnych, co w takim razie należałoby w planie zmienić.
Solewski wskazał przede wszystkim na potrzebę wykorzystania dotychczasowego dorobku planistycznego Włocławka. Druga kwestia dotyczyła ograniczenia możliwości wprowadzania zabudowy wielorodzinnej w zbyt wielu miejscach.
Wtedy padło jedno z najmocniejszych zdań konferencji.
– Nie wrzucać wszędzie budownictwa wielorodzinnego, wrzucać tej deweloperki, bo to jest takie wrzucanie granatu i zobaczymy, co się stanie – stwierdził Sobolewski.
Radny przedstawił również bardzo obrazowy przykład tego, czego – według niego – Włocławek powinien uniknąć.
– W Warszawie mamy przykład takich terenów, że stoi na przykład dom jednorodzinny, cztery metry obok niego stoi ośmiopiętrowa kamienica i ten plan to właśnie dopuszcza. I do tego nie chcielibyśmy dopuścić w przyszłości we Włocławku – mówił.
I właśnie tutaj dyskusja o kolorach na mapie przestaje być wyłącznie rozmową dla urbanistów i samorządowców. Dla mieszkańca znacznie ważniejsze jest pytanie, co za kilka lat będzie mogło powstać w sąsiedztwie jego domu czy osiedla.
Radny PiS zaznaczył jednocześnie, że w planie widzi również rozwiązania, które ocenia pozytywnie.
Jednym z nich ma być przyszłość terenów w Rybnicy.
– Mogę znaleźć pozytywne też elementy tego planu ogólnego. Dla mnie jednym z nich jest nowe zagospodarowanie Rybnicy, kiedy będzie możliwe odrolnienie tych terenów – powiedział Sobolewski.
Podkreślał w ten sposób, że jego zastrzeżenia nie dotyczą każdego elementu planu, lecz przede wszystkim sposobu potraktowania części terenów i – w jego ocenie – zbyt szerokiego dopuszczenia zabudowy wielorodzinnej.
Konferencja PiS odbyła się bezpośrednio przed sesją Rady Miasta, dlatego można było ją traktować jako zapowiedź dyskusji, która miała przenieść się na salę obrad.
Jarosław Chmielewski zarzuca władzom miasta działanie w ostatniej chwili i niewystarczający czas na analizę materiałów. Rafał Sobolewski idzie dalej – krytykuje samą koncepcję planu i ostrzega przed konsekwencjami zbyt szerokiego dopuszczenia zabudowy wielorodzinnej.
To stanowisko radnych Prawa i Sprawiedliwości. Dla pełnego obrazu sprawy istotne będzie również stanowisko władz miasta wobec przedstawionych zarzutów.
Dla mieszkańców najważniejsze jest jednak coś innego. Plan ogólny nie kończy się na kolorach naniesionych na mapę. Za nimi stoją przyszłe możliwości zagospodarowania konkretnych części Włocławka.
Dlatego pytanie postawione podczas środowej konferencji jest znacznie bardziej przyziemne, niż może się wydawać: jak za kilka czy kilkanaście lat ma wyglądać Włocławek i co będzie mogło powstać obok miejsc, w których dzisiaj mieszkamy?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze