Nad wodą w Bogusławicach w gminie Kowal spotkało się 20 młodych wędkarzy, a emocji nie brakowało mimo kapryśnej pogody. Dzieciaki cierpliwie walczyły o każdą rybę, pokazując, że wędkarstwo to nie tylko sposób na wolny czas, ale pasja wymagająca skupienia, zaangażowania i wytrwałości. Największy sukces odniósł 14-letni Sebastian Durmowicz z Grabkowa, który jednym okazałym karasiem zapewnił sobie pierwsze miejsce i dwa puchary. Organizatorzy zadbali jednak, żeby tego dnia liczyła się nie tylko rywalizacja – były nagrody, rodzinne spotkanie i poczęstunek przygotowany przez Koło Gospodyń Wiejskich ze Strzałek. Zawody wędkarskie w Bogusławicach pokazały, że dobra lokalna inicjatywa potrafi połączyć sportową pasję dzieci z czasem spędzonym wspólnie z najbliższymi.
Nie trzeba wielkiego stadionu, żeby były emocje. W Bogusławicach w gminie Kowal wystarczyły wędki, spokojna tafla wody i 20 młodych zawodników, którzy przyszli powalczyć o puchary. Najwięcej powodów do radości miał 14-letni Sebastian Durmowicz z Grabkowa. Złowił tylko jedną rybę, ale taką, która dała mu zwycięstwo i dwa puchary.
Pogoda nie rozpieszczała. Deszcz trochę pokrzyżował plany, ale zawodów nie popsuł. Były ryby, nagrody, rodzinne kibicowanie, a później kiełbaska z ogniska i domowe ciasto. W zawodach wędkarskich w Bogusławicach wystartowało 20 młodych uczestników. I choć podium było tylko jedno, tego dnia liczyło się coś jeszcze – cierpliwość, zaangażowanie i zwyczajna frajda z pasji, która potrafi zostać z człowiekiem na lata.
– Jestem bardzo zadowolona z przebiegu zawodów. To już druga edycja, którą organizuję tutaj dla dzieci. Bogusławice są mi szczególnie bliskie, dlatego cieszę się, że właśnie w tym miejscu możemy organizować takie wydarzenie – mówiła Aneta Kwarcińska, zastępca wójta gminy Kowal.
Liczba uczestników nie była przypadkowa. Organizatorzy przygotowali 20 miejsc i, jak tłumaczy Aneta Kwarcińska, przy tym akwenie był to rozsądny limit.
– Akwen ma swoje możliwości i większa liczba uczestników oznaczałaby już zbyt mało miejsca na stanowiskach. Dwadzieścia osób to optymalna liczba. Każdy mógł swobodnie przygotować sprzęt, zarzucić wędkę i komfortowo uczestniczyć w zawodach – wyjaśniała Aneta Kwarcińska.
Wędkarstwo ma własne tempo. Tutaj niewiele daje pośpiech. Trzeba przygotować sprzęt, obserwować wodę i czekać. Czasami długo.
I właśnie dlatego to ciekawa pasja dla młodych ludzi. Uczy cierpliwości, skupienia i konsekwencji. Ryba nie zawsze bierze wtedy, kiedy zawodnik najbardziej tego chce. Nie zawsze wygrywa też ten, kto złowi ich najwięcej.
W Bogusławicach najlepszy przykład dał Sebastian.
Pierwsze miejsce zajął Sebastian Durmowicz z Grabkowa. Czternastolatek złowił jednego karasia srebrzystego. Oficjalne ważenie pokazało 1 kg 170 g.
Jedna ryba wystarczyła.
Sebastian wygrał całe zawody, a jednocześnie odebrał puchar za największą złowioną rybę. Do domu wrócił więc z dwoma trofeami.
– Zająłem pierwsze miejsce i zdobyłem też puchar za największą rybę. Udało mi się złowić dużego karasia, który przesądził o wyniku zawodów – mówił Sebastian Durmowicz.
Nie był to przypadkowy sukces młodego mieszkańca Grabkowa. Wędkarstwem interesuje się już od sześciu lat, a pierwsze doświadczenia zdobywał dzięki tacie.
– Wędkarstwem zainteresował mnie tata. To od niego dostałem sprzęt i właśnie wtedy zacząłem łowić coraz częściej. Z czasem stało się to moją prawdziwą pasją – opowiada Sebastian.
Czternastolatek ma już za sobą starty w innych zawodach. Jak sam przyznaje, nie jest to jego pierwszy zdobyty puchar. Łowi również poza turniejami, odwiedza różne łowiska i ma własny staw.
– Jeżdżę na różne łowiska i startuję też w innych zawodach. Mam już za sobą wcześniejsze sukcesy, ale cały czas chcę łowić i rozwijać tę pasję – dodał młody zawodnik.
Sześć lat z wędką w ręku w wieku 14 lat? To już nie chwilowe zainteresowanie, ale kawał młodzieńczej pasji.
Ciekawie zrobiło się również w walce o kolejne miejsca. Miłosz Pietrzak i Radosław Sapandowski zakończyli zawody z identycznym wynikiem wagowym – po 710 gramów.
Różnica była gdzie indziej.
– Miłosz Pietrzak złowił 11 ryb o łącznej wadze 710 gramów. Radosław Sapandowski również uzyskał 710 gramów, ale złowił siedem ryb. Po wspólnej decyzji komisji drugie miejsce przypadło Miłoszowi ze względu na większą liczbę złowionych ryb – wyjaśniał Daniel Matusiak, członek komisji zawodów.
Ostatecznie pierwsze miejsce zajął Sebastian Durmowicz, drugie Miłosz Pietrzak, a trzecie Radosław Sapandowski.
W komisji zawodów znaleźli się Daniel Matusiak, Marcin Kwarciński oraz Aneta Kwarcińska.
Dla młodych uczestników liczyła się jednak nie tylko tabela. Sam udział oznaczał kilka godzin nad wodą, pilnowanie zestawu i cierpliwe czekanie na branie. Dwudziestu młodych zawodników pokazało, że w czasach szybkich rozrywek można znaleźć frajdę także w czymś, co wymaga spokoju i zaangażowania.
Gdyby pogoda była lepsza, zawody prawdopodobnie potrwałyby dłużej. Deszcz sprawił jednak, że plany trzeba było nieco zmienić.
– Pogoda trochę pokrzyżowała nam plany i gdyby nie deszcz, pewnie zostalibyśmy nad wodą dłużej. Najważniejsze jednak, że dzieci złowiły ryby, dobrze się bawiły i mogły spędzić ten czas razem z najbliższymi – mówiła Aneta Kwarcińska.
I właśnie rodzinny charakter zawodów organizatorka podkreśla szczególnie mocno. Dzieci miały swoje stanowiska i sportową rywalizację, ale wokół nich byli również najbliżsi.
– Na co dzień wszyscy gdzieś się spieszymy i często brakuje nam zwyczajnego czasu dla rodziny. Takie spotkania są dobrą okazją, żeby pobyć razem – dzieci, rodzice i rodzeństwo – i wspólnie przeżyć coś ciekawego – podkreślała zastępca wójta gminy Kowal.
Aneta Kwarcińska podziękowała również wójtowi za zgodę na przygotowanie zawodów właśnie w Bogusławicach.
– Dziękuję panu wójtowi za zgodę i możliwość organizacji zawodów właśnie tutaj. Cieszę się, że wydarzenie o takim charakterze i randze powiatowej może odbywać się w Bogusławicach – mówiła Aneta Kwarcińska.
Tegoroczne spotkanie było już drugą organizowaną przez nią edycją zawodów dla dzieci w tym miejscu.
Puchary zostały rozdane, ale to jeszcze nie oznaczało końca spotkania. Po wędkowaniu na uczestników czekał poczęstunek.
I tutaj do pracy włączyły się panie z Koła Gospodyń Wiejskich ze Strzałek.
Na stole pojawiło się domowe ciasto drożdżowe z własnymi konfiturami oraz kiszone ogórki, a przy ognisku można było upiec kiełbaskę. Prosto, swojsko i dokładnie tak, jak pasuje do rodzinnego spotkania nad wodą.
– Poczęstunek przygotowały panie z Koła Gospodyń Wiejskich ze Strzałek, za co bardzo im dziękuję. Możemy liczyć na dobrą współpracę z naszymi kołami, a panie ze Strzałek wspierają organizację tych zawodów już kolejny raz – zaznaczyła Aneta Kwarcińska.
To także ważna część takich lokalnych wydarzeń. Jedni przygotowują zawody, inni pomagają przy poczęstunku, rodzice są z dziećmi, a młodzi ludzie mogą sprawdzić się w swojej pasji.
Bez wielkich słów. Po prostu razem.
Wyniki są ważne, bo zawody mają swoich zwycięzców. Jednak 20 młodych wędkarzy w Bogusławicach pokazało też inną stronę tego sportu.
Żeby łowić ryby, trzeba nauczyć się czekać. Trzeba poznać sprzęt, obserwować wodę i nie zniechęcać się, kiedy przez dłuższy czas nic się nie dzieje. Dla dzieci i młodzieży to pasja wymagająca cierpliwości, regularności i prawdziwego zaangażowania.
Sebastian zajmuje się nią od sześciu lat. Inni tego dnia złowili po kilka czy kilkanaście ryb. Każdy miał jednak swoje stanowisko, swoją wędkę i ten sam cel – spróbować swoich sił nad wodą.
Na zakończenie Aneta Kwarcińska miała dla młodych uczestników jeszcze jedno życzenie.
– Życzę dzieciom, żeby jak najlepiej wykorzystały ostatnie dni wakacji, odpoczęły i nabrały energii. A później czas wrócić do szkoły, zdobywać wiedzę, rozwijać zainteresowania i poszerzać swoje horyzonty – mówiła zastępca wójta gminy Kowal.
W Bogusławicach puchary trafiły do najlepszych, ale uznanie należy się całej dwudziestce. Bo cierpliwie siedzieć nad wodą, próbować i nie odpuszczać – tego też trzeba się nauczyć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze