Cztery mieszkanki gminy Bytoń postanowiły wstąpić do miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej w Witowie. Złożyły wnioski, licząc, że po szkoleniach będą mogły działać w jednostce. Zamiast tego usłyszały odmowę. Jak podkreślają nadal nie wiedzą, co konkretnie przesądziło o decyzji.
Cztery mieszkanki gminy Bytoń chciały wstąpić do miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. W tym roku złożyły wnioski, licząc, że po szkoleniach będą mogły działać w jednostce i pomagać podczas akcji oraz lokalnych wydarzeń.

O ich kandydaturach zdecydowano jednak negatywnie. Jedna z kobiet, która rozmawiała z redakcją także w imieniu pozostałych trzech, mówi dziś, że najbardziej zaskoczył je brak konkretnych powodów odmowy.
– Chciałyśmy się szkolić, pomagać ludziom i działać dla naszej miejscowości. W małej wsi straż zawsze była czymś więcej niż tylko wyjazdami do akcji – mówi jedna z Pań która wypowiada się również w imieniu pozostałych trzech kandydatek.
Jak relacjonuje rozmówczyni, cztery Panie od kilku miesięcy działają także w Kole Gospodyń Wiejskich „Zioła i Koronki”, które korzysta z pomieszczeń w remizie.
Pierwsze dwa wnioski o przyjęcie do OSP wpłynęły pod koniec stycznia. Kolejne – na początku marca. Jak relacjonuje rozmówczyni, wszystkie dokumenty zostały złożone pisemnie.
– Rozmawiałyśmy z przedstawicielami OSP o tym, że jednostka potrzebuje nowych ludzi i większej aktywności. Miałyśmy wrażenie, że nasze kandydatury zostały przyjęte życzliwie – relacjonuje jedna z kobiet.
Według relacji rozmówczyni do kobiet najpierw dotarły informacje ustne, że ich kandydatury nie zostały zaakceptowane.
– Nie usłyszałyśmy konkretnego powodu. Przez długi czas nie dostałyśmy też żadnego pisma – mówi jedna z kobiet.
Później otrzymały uchwały zarządu OSP wraz z pisemnym uzasadnieniem. Wynika z niej, że zarząd – po zasięgnięciu opinii walnego zebrania z 21 marca – odmówił przyjęcia ich do jednostki.
W uzasadnieniu zapisano, że członkiem OSP może być osoba, która daje „rękojmię godnego zachowania oraz przestrzegania statutu i regulaminów”. Wskazano również, że decyzję podjęto po tajnym głosowaniu walnego zebrania.
W piśmie nie podano jednak, jakie konkretne okoliczności miały świadczyć o niespełnieniu tych wymagań.
– Nadal nie wiemy, co dokładnie miało przesądzić o tej decyzji. W piśmie są ogólne sformułowania, ale nie ma informacji, do czego się odnoszą – mówi jedna z Pań.
Według relacji rozmówczyni, żadna z czterech kobiet nie została zaproszona na walne zebranie, podczas którego opiniowano ich kandydatury.
– Nie miałyśmy możliwości przedstawić się ani odpowiedzieć na uwagi, które – jak słyszałyśmy później – pojawiły się podczas zebrania – mówi jedna z mieszkanek.
Jak relacjonuje rozmówczyni, podczas spotkania miały paść także uwagi dotyczące działalności Koła Gospodyń Wiejskich i korzystania z remizy.
– Nie zgadzamy się z tymi uwagami. Nie było nas na sali, więc nie mogłyśmy się do nich odnieść – podkreśla rozmówczyni, która przedstawia stanowisko wszystkich czterech kobiet.
Zwraca również uwagę, że obecnie w OSP Witowo nie ma kobiet. W jej ocenie mogło to mieć znaczenie dla decyzji, choć do czasu publikacji OSP nie przedstawiła swojego stanowiska w tej sprawie.
– Miałyśmy wrażenie, że straż jest postrzegana przede wszystkim jako miejsce dla mężczyzn – mówi jedna z Pań.
W przesłanej kandydatce uchwale zapisano, że przysługuje jej prawo odwołania do walnego zebrania w terminie 14 dni od doręczenia dokumentu.
Dla kobiet to jednak nie kończy sprawy. Jak podkreśla rozmówczyni, zdecydowały się złożyć wnioski nie tylko dlatego, że chciały działać społecznie, ale również dlatego, że – w ich ocenie – jednostka potrzebuje nowych osób i większej aktywności.
– OSP od zawsze była ważną częścią życia naszej miejscowości. Dlatego trudno nam zrozumieć, dlaczego nie dano nam nawet szansy, by przedstawić swoją kandydaturę – mówi.
Do czasu publikacji redakcja nie otrzymała odpowiedzi ani od prezesa OSP Witowo, ani od wójta gminy Bytoń.
Podczas próby kontaktu telefonicznego redakcja poprosiła o stanowisko prezesa OSP. Osoba, która odebrała telefon, poinformowała, że prezes nie może rozmawiać, ponieważ jest zajęty pracami polowymi. Dodała również, że decyzję o odmowie przyjęcia kandydatek podejmował zarząd OSP, a nie sam prezes.
W przypadku wójta redakcja zwróciła się z prośbą o odpowiedź do 3 kwietnia.
Po otrzymaniu stanowisk wrócimy do sprawy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze