Reklama

Cień groźnego wirusa nad Włocławkiem? Padły dziesiątki dzików, a na Południu lochy pod oknami. Co robi miasto?

W rejonie ulic Wieniawskiego, Norwida, Moniuszki i Gajowej dzikie lochy z warchlakami pojawiły się ostatnio regularnie, co dla wielu mieszkańców włocławskiego Południa jest powodem do niepokoju. Eksperci ostrzegają, że obecność dzików niesie ze sobą poważne zagrożenia biologiczne, zwłaszcza w kontekście bliskiej obecności Afrykańskiego Pomoru Świń w regionie. Mieszkaniec zaproponował zastosowanie zapachowych repelentów jako bezpiecznej metody odstraszania zwierząt.

Mieszkańcy włocławskiego Południa (Jednostka E) od tygodni zmagają się z nieproszonymi gośćmi. Lochy z warchlakami w rejonie ulic Wieniawskiego, Norwida, Moniuszki i Gajowej stały się stałym elementem krajobrazu. Jednak to, co dla jednych jest jedynie uciążliwym bałaganem pod altaną, dla ekspertów staje się bombą biologiczną. W tle sporu o metody odstraszania pojawiają się twarde dane o ASF w naszym województwie i konkretna, dyplomatyczna propozycja mieszkańca.

Inicjatywa obywatelska: Odstraszanie zapachem

W liście do naszej redakcji jeden z mieszkańców osiedla Południe przedstawił propozycję, która może stanowić kompromis między kosztowną infrastrukturą a kontrowersyjnym odstrzałem. Sugeruje on zastosowanie tzw. repelentów zapachowych.

Reklama

„W przesłanej do redakcji wiadomości pojawiła się także propozycja zastosowania preparatów odstraszających dziką zwierzynę, m.in. środków opartych na zapachu wilka, określanych potocznie jako „wilczy mocz”. Zdaniem mieszkańca mogłoby to ograniczyć liczbę interwencji oraz kosztów związanych z naprawami uszkodzonych koszy i sprzątaniem terenu.”

To rozwiązanie dyplomatyczne – nie krzywdzi zwierząt, a jednocześnie wyznacza im jasną granicę, której nie powinny przekraczać. Preparaty te, oparte na syntetycznych lub naturalnych koncentratach zapachowych drapieżników, mają za zadanie wywołać u dzików instynktowną ucieczkę.

Reklama

Ratusz odpowiada: Analiza zamiast pośpiechu

Urząd Miasta Włocławek do propozycji podchodzi z rezerwą, ale nie odrzuca jej w przedbiegach. Z oficjalnej odpowiedzi wynika, że magistrat szuka rozwiązań systemowych, które będą zgodne z prawem łowieckim i bezpieczne dla otoczenia.

„Miasto analizuje możliwości zastosowania alternatywnych środków z wyłączeniem odstrzału zwierzyny łownej na terenach zurbanizowanych. Rodzaj i zakres zastosowanych środków zostanie uzgodniony z podmiotami odpowiedzialnymi za realizację Rocznych Planów Łowieckich.”

Obecnie miasto stawia na współpracę z Kołem Łowieckim „Kujawskie Towarzystwo Racjonalnego Łowiectwa” i wzmożoną kontrolę altan śmietnikowych. Według urzędników to właśnie „łatwe jedzenie” jest głównym magnesem przyciągającym lochy pod okna bloków.

Reklama

Kontekst, którego nie wolno ignorować: ASF w Kujawsko-Pomorskiem

Rzetelna ocena sytuacji wymaga spojrzenia na mapę epizootyczną regionu. Dane z maja 2026 roku są bezlitosne – Afrykański Pomór Świń (ASF) jest tuż obok Włocławka.

Z analizy raportów (ogniska nr 1115–1168) wynika, że w powiatach sąsiednich sytuacja jest krytyczna:

  • Powiat grudziądzki (Gmina Gruta, Okonin): Znaleziono tam w jednym miejscu aż 18 padłych dzików z potwierdzonym wirusem.

  • Powiat wąbrzeski (Wieldządz): Kolejne ogniska z padłymi sztukami (maj 2026).

  • Powiat bydgoski i świecki: Potwierdzona obecność zarażonych zwierząt w strefach objętych ograniczeniami (Strefa II).

    Reklama

Obecność dzików w gęsto zaludnionym osiedlu to nie tylko ryzyko pogryzienia czy zniszczenia mienia. To realne zagrożenie przeniesienia wirusa do kolejnych powiatów. W tym kontekście „wilczy mocz” proponowany przez mieszkańca przestaje być tylko ciekawostką, a staje się jedną z opcji walki o bezpieczeństwo sanitarne miasta.

Rzetelny bilans: Co dalej?

Choć miasto twierdzi, że obecne interwencje „nie generują dodatkowych kosztów”, ponieważ mieszczą się w ramach ryczałtowych umów ze służbami, mieszkańcy widzą to inaczej. Koszty sprzątania, naprawy zniszczonych ogrodzeń czy dezynfekcji miejsc, w których bytowały zwierzęta, obciążają wspólnoty i spółdzielnie.

Reklama

Gdzie leży rozwiązanie?

  1. Dyscyplina śmieciowa: Bez szczelnych altan żadne zapachy nie zadziałają na dłuższą metę.

  2. Szybka reakcja: Straż Miejska prosi o telefony na numer 986 w momencie zauważenia zwierząt.

  3. Testy repelentów: Wydaje się, że propozycja mieszkańca dotycząca środków zapachowych jest warta rzetelnego przetestowania na obrzeżach osiedla, co mogłoby stworzyć „barierę psychologiczną” dla dzików.

Jak Państwo oceniają propozycję mieszkańca? Czy „wilczy mocz” to skuteczna alternatywa dla drastycznych rozwiązań, czy może tylko półśrodek, który nie zatrzyma fali dzików napływających z podwłocławskich lasów? Zapraszamy do merytorycznej dyskusji w komentarzach.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/05/2026 17:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nWloclawek.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości