W tej rodzinie od lat mówi się o długowieczności bez wielkich słów – raczej półżartem, przy herbacie, między jednym wspomnieniem a drugim. Mama dożyła 102 lat, a jej córki zdają się iść tą samą, spokojną drogą. Aurelia Legumina i Władysława Zuchniarek przez całe życie trzymały się blisko ludzi i ziemi, która je ukształtowała. Jedna z nich od lat związana z gminą Lubraniec, druga z rodzinnymi Bielkami. W sobotę, 7 lutego, bliźniaczki świętowały setne urodziny – bez patosu, za to w gronie bliskich i z historią, która sama opowiada się od początku.
W rodzinie od lat krąży żart, że recepta na długie życie zapisana jest w genach. Ich mama dożyła 102 lat, a Aurelia Legumina i Władysława Zuchniarek zdają się być najlepszym dowodem na to, że coś w tym jest. W sobotę, 7 lutego, bliźniaczki z Bielk w powiecie radziejowskim świętowały setne urodziny.
Na co dzień nie szukają rozgłosu. Spokojne, pogodne, przywiązane do domu i ziemi, która przez lata była dla nich oparciem. Jubileusz, który w lokalnej historii zdarza się rzadko, zgromadził rodzinę, bliskich, przedstawicieli samorządu województwa oraz reprezentantów samorządu gminy Lubraniec, z którą jedna z jubilatek od lat jest związana.
Uroczystość miała kameralny charakter, ale nie zabrakło symbolicznych gestów. Medal Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego „Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis” wręczyła seniorkom wicemarszałek Aneta Jędrzejewska. W swoim wystąpieniu podkreśliła znaczenie codziennej pracy, odpowiedzialności i rodzinnych więzi, które jubilatki przez całe życie przekazywały kolejnym pokoleniom.
Podczas spotkania wicemarszałek województwa zwróciła uwagę na rolę, jaką jubilatki odegrały w swoich rodzinach i lokalnej społeczności. Obecni byli także burmistrz Lubrańca Stanisław Budzyński oraz przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Sławianowski, którzy w imieniu samorządu gminy złożyli seniorkom gratulacje i wyrazy szacunku, podkreślając ich wieloletni związek z lokalną wspólnotą.
Siostry przyszły na świat 5 lutego 1926 roku w Bielkach. Wychowywały się w licznej rodzinie – ich rodzice, Franciszek i Stanisława Kralscy, mieli sześć córek. Ojciec do wybuchu wojny pełnił funkcję wójta, matka prowadziła gospodarstwo. Aurelia i Władysława ukończyły pięcioletnią szkołę podstawową w Topólce. Ich dzieciństwo i młodość szybko jednak zostały przerwane przez historię.
Wiosną 1940 roku trafiły do niemieckiego obozu w Łodzi. Kilka miesięcy później cała rodzina została wysiedlona na Lubelszczyznę, do Woli Radzięckiej w powiecie biłgorajskim. Tam, przez cztery i pół roku, pracowały w gospodarstwie rolnym, zmagając się z codziennością wojny. W tym czasie rodzinny dom w Bielkach wraz z majątkiem zajęli niemieccy okupanci.
Po zakończeniu działań wojennych siostry wróciły do rodzinnej miejscowości. Zastały zniszczone i doszczętnie obrabowane gospodarstwo. Odbudowa życia zaczęła się od podstaw, bez gwarancji, że wysiłek szybko przyniesie efekty.
W latach pięćdziesiątych obie założyły własne rodziny. Jako pierwsza, 10 lipca 1950 roku, ślub wzięła Władysława Zuchniarek. Jej mąż, Czesław, był ogrodnikiem, zajmował się uprawą kwiatów i sadownictwem. Małżonkowie zamieszkali w Chalnie, gdzie urodziło się ich troje dzieci: Józef, Longina i Maria. Po piętnastu latach rodzina wróciła do Bielk. Pani Władysława poświęciła się prowadzeniu domu i wychowaniu dzieci. Dziś jest babcią trójki wnuków i prababcią.
Aurelia Legumina wyszła za mąż w 1955 roku za Jana Leguminę. Wspólnie zamieszkali w Smogorzewie w gminie Lubraniec. Prowadzili gospodarstwo rolne i wychowali sześcioro dzieci: Macieja, Wojciecha, Marię, Lesława, Grzegorza i Zofię. Seniorka doczekała się dziewięciorga wnucząt oraz sześciorga prawnucząt.
Choć los nie oszczędzał ich w młodości, do dziś zachowały pogodę ducha. Chętnie spędzają czas w ogrodzie, cenią ciszę, kontakt z przyrodą i rozmowy z bliskimi. Bliscy chętnie wracają do rodzinnej historii, przypominając, że mama sióstr dożyła 102 lat, a codzienność Aurelii i Władysławy zdaje się spokojnie wpisywać w ten sam rytm.
Setne urodziny Aurelii Leguminy i Władysławy Zuchniarek stały się nie tylko okazją do świętowania, ale też momentem wspomnień. O życiu, które biegło własnym rytmem, naznaczonym historią, pracą i rodziną. I o sile, która pozwalała iść dalej, nawet wtedy, gdy wszystko trzeba było zaczynać od nowa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze