Dożynki w Lubieniu Kujawskim 2026 były przede wszystkim pięknym ukłonem w stronę rolników i ich całorocznej pracy. W sobotę, 22 sierpnia, mieszkańcy, samorządowcy i zaproszeni goście spotkali się, by podziękować tym, którzy każdego dnia dbają o ziemię i nasze bezpieczeństwo żywnościowe. Choć silny wiatr pokrzyżował plany i zmusił organizatorów do zmiany programu, nie odebrał świętu plonów tego, co najważniejsze – wdzięczności, szacunku i lokalnej wspólnoty. Był dożynkowy chleb, piękne wieńce, słowa uznania i rolnicy, którzy tego dnia znaleźli się dokładnie tam, gdzie powinni – w centrum uwagi. Lubień Kujawski powiedział im po prostu i od serca: dziękujemy za Waszą pracę.
Pogoda pokrzyżowała plany, ale nie odebrała temu świętu jego znaczenia. W sobotę, 22 sierpnia 2026 roku, Lubień Kujawski podziękował rolnikom za plony, codzienny trud i pracę, której nie da się zamknąć w ośmiu godzinach. Dożynki Gminno-Parafialne rozpoczęła uroczysta msza święta. Silny wiatr sprawił jednak, że dalszą część oficjalnych uroczystości przeniesiono do budynku Zespołu Placówek Oświatowych, a zaplanowany program artystyczny został odwołany.
Tego dnia wiele razy padało słowo „dziękujemy”. I nie było ono jedynie elementem dożynkowego ceremoniału. Za tegorocznymi plonami stały miesiące pracy, niepewna pogoda i decyzje podejmowane przez gospodarzy bez gwarancji, że na końcu wszystko się opłaci.
Dożynki w Lubieniu Kujawskim były więc przede wszystkim świętem ludzi ziemi. Koncerty miały być dodatkiem. Najważniejsi byli rolnicy.
Dożynkowe świętowanie rozpoczęła msza święta w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubieniu Kujawskim. Był to dziękczynny moment całej uroczystości – za zebrane plony i pracę gospodarzy.
Po nabożeństwie oprawę muzyczną zapewniła Orkiestra z Grabkowa pod batutą kapelmistrz Anny Kaźmierczak.
Organizatorami święta byli burmistrz Lubienia Kujawskiego, przewodnicząca Rady Miejskiej wraz z radnymi oraz proboszczowie parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubieniu Kujawskim i św. Prokopa Męczennika w Kłóbce.
Według pierwotnego scenariusza uczestnicy mieli później przejść w korowodzie na Stadion Miejski przy ul. Szkolnej 15. Tam zaplanowano ceremoniał dożynkowy, występy, atrakcje dla dzieci i wieczorne koncerty.
Tym razem trzeba było jednak ustąpić pogodzie.
Organizatorzy zdecydowali, że przy takich warunkach dalsza część wydarzenia nie może odbywać się w plenerze. Powodem był przede wszystkim silny wiatr i związane z nim zagrożenie przy scenie oraz namiotach.
Oficjalną część uroczystości przeniesiono do Zespołu Placówek Oświatowych w Lubieniu Kujawskim.
– Ze względu na warunki atmosferyczne musieliśmy zmienić pierwotny plan. Silny wiatr stwarzał zagrożenie przy ustawieniu namiotów i sceny, dlatego nie zdecydowaliśmy się na organizację tej części uroczystości w plenerze – mówił Marek Wiliński, burmistrz Miasta i Gminy Lubień Kujawski.
Najważniejszego punktu dożynek pogoda jednak nie zmieniła.
– Część dziękczynna odbyła się zgodnie z planem. Wspólnie podziękowaliśmy rolnikom za tegoroczne żniwa i całoroczną pracę – podkreślał burmistrz.
I trudno było tego dnia nie dostrzec pewnej symboliki. Wiatr, który zmusił organizatorów do zmiany planów, przypomniał jednocześnie, jak wiele w rolnictwie zależy od rzeczy, na które człowiek zwyczajnie nie ma wpływu.
Tegoroczne żniwa poprzedziły miesiące bardzo różnych warunków atmosferycznych. Jak wskazywał Marek Wiliński, gospodarze mierzyli się zarówno z przymrozkami i suszą, jak i okresami deszczowej pogody.
Rolnictwo ma swoją specyfikę. Tutaj świetnie wykonana praca nie zawsze oznacza równie dobry wynik na końcu sezonu.
– Rolnik pracuje pod gołym niebem i pozostaje zależny od natury. Ten rok bardzo dobrze to pokazał – zaznaczał Marek Wiliński.
Do kaprysów aury dochodzi druga niewiadoma – ekonomia. Gospodarz sieje lub rozpoczyna hodowlę znacznie wcześniej, niż dowiaduje się, ile ostatecznie otrzyma za swoją produkcję.
Dlatego życzenia burmistrza nie ograniczały się do zdrowia i kolejnych udanych zbiorów.
– Życzyłem rolnikom zadowolenia z pracy, pomyślności, ale przede wszystkim opłacalności. Rolnik, podejmując dziś decyzję o zasiewie czy hodowli, nie ma pewności, jaka będzie sytuacja na rynku, kiedy przyjdzie czas sprzedaży – mówił Marek Wiliński.
Burmistrz życzył gospodarzom, aby takich trosk było jak najmniej, a ich wysiłek przynosił satysfakcję i godny dochód.
W uroczystościach uczestniczył Roman Gołębiewski, starosta włocławski. Lubień Kujawski był pierwszą gminą w powiecie włocławskim, w której w tym roku obchodzono święto plonów.
– Spotkaliśmy się w pięknej, malowniczej i rozwijającej się w wielu dziedzinach, ale nadal mocno rolniczej gminie Lubień Kujawski. To była okazja, aby podziękować wszystkim rolnikom i ludziom pracującym na roli za ich ciężką, codzienną pracę – mówił Roman Gołębiewski.
Starosta zwrócił uwagę na coś, o czym łatwo zapomnieć przy pełnych sklepowych półkach.
– To dzięki rolnikom możemy czuć codzienne bezpieczeństwo żywnościowe. Tym większe należą im się ukłony za ciężką i wytężoną pracę, szczególnie w tak niepewnych czasach – podkreślał Roman Gołębiewski.
Życzył gospodarzom przede wszystkim przewidywalności.
– Chciałbym, aby mieli pewność godnej zapłaty za to, co robią. Życzę im zdrowia i pomyślności, a także wszystkiego dobrego mieszkańcom gminy Lubień Kujawski – dodał starosta włocławski.
Podczas uroczystości pojawił się również temat konkurencji na rynku i produktów napływających z zagranicy.
Marek Wiliński zauważył, że sytuacji gospodarstw nie da się dziś rozpatrywać wyłącznie przez pryzmat decyzji podejmowanych w gminie czy nawet w kraju.
– Wiele procesów dotyczących rolnictwa ma dziś charakter globalny. Nie na wszystkie jako Polska mamy pełny wpływ – wskazywał burmistrz.
Jak zaznaczał, globalizacja przynosi korzyści, ale ma również drugą stronę. Tańsze produkty sprowadzane z zagranicy konkurują na polskim rynku z tym, co wytwarzają miejscowi gospodarze.
To jedna z przyczyn, dla których tak ważnym słowem podczas tegorocznych dożynek była „przewidywalność”. Rolnik musi wiedzieć nie tylko, jak wyprodukować dobrze, lecz także mieć szansę sprzedać swój produkt za cenę, która pozwoli dalej prowadzić gospodarstwo.
Jedną z najważniejszych ról podczas Dożynek Gminno-Parafialnych w Lubieniu Kujawskim 2026 pełniła Karolina Rudnicka z Gagów Nowych, starościna dożynkowa.
Z wykształcenia jest magistrem administracji. Swoją codzienność związała jednak z gospodarstwem i rodziną. Wspólnie z mężem Tomaszem prowadzi 36-hektarowe gospodarstwo rolne, nastawione przede wszystkim na hodowlę bydła mlecznego i opasowego.
Stado liczy 55 sztuk bydła, w tym 25 krów mlecznych. W gospodarstwie prowadzona jest również produkcja roślinna. Na polach rosną przede wszystkim pszenica, pszenżyto i kukurydza.
Za tymi liczbami kryje się jednak coś więcej.
To gospodarstwo rodzinne i wielopokoleniowe. W codziennych obowiązkach pomagają rodzice Karoliny – Mirosława i Waldemar Mieszkalscy. Wiedza starszego pokolenia spotyka się tutaj z pracą i pomysłami tych, którzy dziś odpowiadają za gospodarstwo.
Karolina Rudnicka jest również mamą trojga dzieci: 9-letniego Miłosza, 7-letniego Marcela i 5-letniej Martyny.
Na wsi rodzinnego życia nie da się łatwo oddzielić od gospodarstwa. Zwierzęta wymagają opieki bez względu na niedzielę, święto czy wakacyjny wyjazd. Pole również ma swój kalendarz i nie zawsze pyta, czy akurat jest dogodny moment.
Karolina Rudnicka reprezentowała podczas tegorocznych dożynek właśnie takie rolnictwo – rodzinne, wielopokoleniowe i budowane wspólną pracą.
Starostą dożynkowym był Daniel Wiliński z Gliznowa. Jego historia pokazuje z kolei młode, rozwijające się i coraz bardziej nowoczesne oblicze lokalnego rolnictwa.
Ma 27 lat. Gospodarstwo po rodzicach przejął w czerwcu 2018 roku i od tamtej pory konsekwentnie je rozwijał.
Dziś, razem z gruntami dzierżawionymi, gospodaruje na 179 hektarach. Uprawia rzepak, kukurydzę, pszenicę, pszenżyto oraz jęczmień ozimy.
Duża jest również skala produkcji zwierzęcej. W gospodarstwie znajduje się 40 sztuk bydła opasowego oraz 2 tysiące sztuk trzody chlewnej.
Daniel Wiliński nie poprzestał na prowadzeniu samego gospodarstwa. Świadczy także usługi rolnicze, inwestuje w nowoczesny sprzęt i modernizację. W kolejnych latach chce szerzej wykorzystywać nowe technologie oraz rozwijać rolnictwo precyzyjne.
Przy takiej skali działalności znajduje również czas na sprawy swojej miejscowości. Pełni funkcję sołtysa.
To sporo odpowiedzialności jak na 27 lat.
Daniel Wiliński przejął rodzinny dorobek, ale nie potraktował go jak gotowego gospodarstwa, które wystarczy utrzymać. Rozwija je, inwestuje i patrzy kilka kroków naprzód.
Karolina Rudnicka i Daniel Wiliński wspólnie pełnili zaszczytną funkcję starostów dożynek. Jednym z najbardziej uroczystych momentów było przekazanie przez nich bochna chleba gospodarzom święta.
Ten gest ma znaczenie znacznie większe niż sam ceremoniał.
Dożynkowy bochen jest symbolem plonów, ale również pracy wykonanej dużo wcześniej – przygotowania ziemi, zasiewów, pielęgnacji upraw i żniw.
W przygotowanych na uroczystość słowach starostowie prosili, aby chleb został przyjęty jako owoc pracy, trudu i troski o ziemię. Życzyli, aby nie zabrakło go na stołach mieszkańców, a w ich domach gościły dostatek, zgoda i pomyślność.
Wybrzmiała również prośba, aby dzielić go mądrze i sprawiedliwie, tak by wystarczyło dla wszystkich.
Właśnie w takich chwilach najlepiej widać, że dożynkowe tradycje nie są tylko dekoracją. Za każdym bochnem stoją konkretni ludzie.
Wśród gospodarzy uroczystości była także Jolanta Grauman, przewodnicząca Rady Miejskiej w Lubieniu Kujawskim, wraz z radnymi.
Do rolników skierowane zostały życzenia zdrowia, rodzinnej pomyślności i satysfakcji z prowadzenia gospodarstw. Szczególnie ważne było życzenie, aby codzienny wysiłek ludzi pracujących na roli spotykał się z szacunkiem i godnym wynagrodzeniem.
Bo rolnictwo to nie tylko jedna z gałęzi lokalnej gospodarki. W gminie Lubień Kujawski pozostaje częścią życia wielu rodzin i miejscowości.
Kolor, tradycję i prawdziwie dożynkowy charakter uroczystości przyniosły wieńce przygotowane przez sołectwa Gliznowo, Gagowy i Kretkowo.
Ich wykonanie wymaga czasu, cierpliwości i wielu rąk do pracy. Kłosy, ziarno i dekoracje trzeba zebrać, przygotować, a później połączyć w jedną kompozycję.
Podczas uroczystości delegacjom podziękowano za trud, pomysłowość oraz podtrzymywanie tradycji.
Doceniono także mieszkańców zaangażowanych w przygotowanie dożynkowych witaczy, które tworzyły oprawę tegorocznego święta.
W wydarzeniu uczestniczyli również przedstawiciele miejscowych placówek oświatowych i instytucji, sołtysi, Koła Gospodyń Wiejskich, przedstawiciele Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Sasanka”, pszczelarze, przedstawiciele lokalnych kół łowieckich oraz druhowie Ochotniczych Straży Pożarnych z Lubienia Kujawskiego i terenu gminy.
Obecni byli samorządowcy, radni, duchowni i zaproszeni goście.
Pierwotnie świętowanie miało potrwać do późnej nocy. Program części artystycznej był rozbudowany.
Na scenie miała wystąpić Ania Biskubska, następnie Mix Dance i Mała Em. Na godz. 19.30 zaplanowano koncert Etny, a o godz. 21.00 przed publicznością miał pojawić się Arek Kopaczewski.
Wieczór miała zakończyć zabawa z DJ-em Dele, zaplanowana aż do godz. 00.30. W programie przewidziano również występy zespołów działających przy Centrum Kultury oraz animacje i konkursy dla dzieci.
Ostatecznie organizatorzy przekazali mieszkańcom informację o odwołaniu części artystycznej Dożynek Gminno-Parafialnych z powodu niesprzyjających warunków pogodowych.
Przy silnym wietrze decyzja mogła być tylko jedna. Scena, namioty, instalacje techniczne i duża liczba uczestników oznaczały, że bezpieczeństwo musiało wygrać z przygotowanym wcześniej programem.
Nie było koncertów i zabawy do północy. Były za to rzeczy, których nie da się zastąpić kolejnym punktem programu.
Był dożynkowy chleb. Były wieńce przygotowane przez mieszkańców. Byli starostowie dożynek, reprezentujący dwa prężne gospodarstwa. Była modlitwa za plony i rozmowa o tym, z czym naprawdę mierzy się dziś polska wieś.
Przede wszystkim byli rolnicy.
Ci, którzy rano wstają do zwierząt. Ci, którzy podczas żniw patrzą częściej w niebo niż w zegarek. Ci, którzy inwestują, rozwijają rodzinne gospodarstwa i nie wiedzą jeszcze, ile rynek zapłaci im za plon, który właśnie zasiali.
Dożynki w Lubieniu Kujawskim były ukłonem właśnie w ich stronę.
Pogoda mogła zmienić miejsce uroczystości. Mogła zatrzymać koncerty i wygasić plenerową scenę.
Nie mogła zmienić jednego – tego dnia najważniejsi w Lubieniu Kujawskim byli rolnicy. I to im należały się największe brawa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze