Śmierć suczki Almy poruszyła wiele osób i wywołała szeroką dyskusję o odpowiedzialności opiekunów zwierząt. Po blisko dwóch latach od tragicznych wydarzeń Sąd Rejonowy we Włocławku wydał nieprawomocny wyrok. Właściciel psa usłyszał karę roku bezwzględnego pozbawienia wolności, otrzymał także czteroletni zakaz posiadania zwierząt oraz obowiązek zapłaty 2 tys. zł nawiązki na cel związany z ochroną zwierząt.
Do tragedii doszło 4 listopada 2024 roku w Lubrańcu. Jak wynika z ustaleń przedstawionych w sądzie, mężczyzna odpiął suczkę z łańcucha i pozwolił jej swobodnie biegać. Chwilę później zwierzę zostało potrącone przez samochód.
Według materiałów sprawy właściciel dowiedział się o wypadku, jednak nie udzielił psu pomocy i oddalił się z miejsca zdarzenia. Kierowca samochodu również odjechał po potrąceniu zwierzęcia.
Na miejsce przyjechali przedstawiciele Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Radziejowie, którzy podjęli próbę ratowania suczki. Alma odniosła jednak bardzo rozległe obrażenia.
Organizacja informowała wówczas, że mimo wysiłków lekarzy weterynarii i zaangażowania wolontariuszy zwierzęcia nie udało się uratować. Ze względu na rozmiar obrażeń konieczne było podjęcie decyzji o eutanazji.
W opublikowanym po zdarzeniu wpisie przedstawiciele TOZ napisali, że właściciel wiedział o potrąceniu psa, jednak „uciekł. Schował się. Nie chciał widzieć efektu swojej bezmyślności”.
Sąd: zaniedbanie również może być znęcaniem się nad zwierzęciem
We wtorek przed Sądem Rejonowym we Włocławku zapadł nieprawomocny wyrok. Mężczyzna został uznany za winnego czynów objętych aktem oskarżenia.
Sąd wymierzył mu karę łączną jednego roku bezwzględnego pozbawienia wolności, orzekł czteroletni zakaz posiadania wszelkich zwierząt, zobowiązał do zapłaty 2 tys. zł nawiązki na cel związany z ochroną zwierząt oraz obciążył go kosztami zastępstwa procesowego.
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Radziejowie podkreśliło po ogłoszeniu wyroku, że sprawiedliwości stało się zadość. Organizacja zaznaczyła również, że pozostawienie rannego zwierzęcia bez pomocy także może zostać uznane za formę znęcania się nad nim.
Podobne stanowisko przedstawiła kancelaria reprezentująca TOZ jako oskarżyciela posiłkowego. W komunikacie zwrócono uwagę, że sprawa miała nietypowy charakter, ponieważ dotyczyła nie tylko braku zapewnienia zwierzęciu bezpieczeństwa, ale również pozostawienia ciężko rannego psa bez jakiejkolwiek pomocy.
Orzeczenie wydane przez Sąd Rejonowy we Włocławku nie jest jeszcze prawomocne. Mimo to sprawa Almy już teraz jest wskazywana jako przykład, że odpowiedzialność za los zwierzęcia nie kończy się w chwili wypadku. Równie ważny jest obowiązek udzielenia mu pomocy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze