Ceny paliw we Włocławku wywołały ostrą reakcję lokalnych polityków Prawa i Sprawiedliwości. W piątek, 11 września, Joanna Borowiak wraz z włocławskimi radnymi zorganizowała konferencję naprzeciwko stacji ORLEN przy ul. Witosa. Posłanka mówiła o kwotach, które kierowcy widzą na pylonach, i zarzuciła rządowi brak skutecznej reakcji. Jarosław Chmielewski przedstawił własne wyliczenia dotyczące cen paliw, a Janusz Dębczyński poszedł w swojej krytyce znacznie dalej. Padły naprawdę ostre słowa – całe wystąpienie można zobaczyć w dołączonym materiale wideo.
Ceny paliw stały się we Włocławku tematem ostrego politycznego wystąpienia. W piątek, 11 września, posłanka PiS Joanna Borowiak wraz z włocławskimi radnymi zorganizowała konferencję poświęconą sytuacji na stacjach. Politycy wskazywali na ceny widoczne po drugiej stronie ulicy i uderzali w rząd. Padła też konkretna propozycja obniżenia podatków.
Konferencję zorganizowano na parkingu przy dawnym Centrum Handlowym „Wiślanin”, naprzeciwko stacji ORLEN przy ul. Witosa we Włocławku. Lokalizacja nie była przypadkowa. Politycy odnosili się bezpośrednio do kwot widocznych na pylonie stacji.
– Miało być paliwo po 5,19, a zbliża się nieuchronnie do 9,15 – mówiła Joanna Borowiak, posłanka Prawa i Sprawiedliwości.
Według Borowiak ceny we Włocławku sięgały wówczas prawie 9 zł za litr oleju napędowego i około 8 zł za litr benzyny.
Posłanka przekonywała, że wysokie ceny przy dystrybutorach nie są wyłącznie problemem osób dojeżdżających samochodami do pracy. Wskazywała również na przedsiębiorców, rolników i domowe budżety.
– Za paliwo płacą nie tylko kierowcy. Za paliwo płacą także polskie rodziny, polscy przedsiębiorcy i polscy rolnicy – mówiła Joanna Borowiak.
Jej zdaniem wyższe koszty mogą przełożyć się na kolejne podwyżki. Borowiak zarzuciła obecnej władzy brak odpowiedniej reakcji i wróciła do propozycji podatkowych przedstawianych przez PiS.
– Nie przyjął propozycji Prawa i Sprawiedliwości, kiedy chcieliśmy obniżki VAT-u z 23 do 8 procent i kiedy chcieliśmy obniżki akcyzy – powiedziała posłanka.
Pod koniec konferencji apelowała o podjęcie działań mających ograniczyć koszty ponoszone przez kierowców.
– Apelujemy do obecnego rządu o, po pierwsze, opamiętanie, po drugie, o podjęcie konkretnych działań, żeby ulżyć portfelom Polaków. Niech rząd w końcu weźmie się do pracy – mówiła Joanna Borowiak.
Głos zabrał również Jarosław Chmielewski, włocławski radny. Odwołał się do 2022 roku, kryzysu energetycznego i ówczesnych cen ropy.
Według przedstawionych przez niego wyliczeń koszt surowca jest obecnie niższy niż w tamtym okresie. Chmielewski przekonywał, że powinno być to widoczne również na stacjach.
– Ceny paliw są już wyższe niż w 2022 roku – mówił Jarosław Chmielewski.
Radny przedstawił też własne wyliczenie ceny, która – jego zdaniem – powinna obecnie obowiązywać przy dystrybutorach.
– Obliczając marżę rafineryjną i te wszystkie kwestie związane z logistyką, cena paliwa dzisiaj powinna oscylować w granicach 6,67–6,75 – stwierdził Jarosław Chmielewski.
Są to wyliczenia przedstawione przez radnego podczas konferencji. Chmielewski odnosił się również do deficytu budżetowego i finansów państwa, zarzucając rządzącym niewłaściwą politykę gospodarczą.
Jeszcze ostrzej wystąpił Janusz Dębczyński, włocławski radny. Jego wypowiedź szybko wyszła poza sam temat stacji paliw i przerodziła się w mocną krytykę obecnego rządu.
Dębczyński mówił m.in. o inflacji. Jego zdaniem wzrost kosztów paliwa może pociągnąć za sobą podwyżki w innych częściach gospodarki.
– Wiadomo, że jak są paliwa droższe, to ceny będą rosły – powiedział Janusz Dębczyński.
Radny mówił także o deficycie budżetowym i inwestycjach. W dalszej części jego wystąpienia padły znacznie ostrzejsze określenia oraz bardzo poważne zarzuty pod adresem obecnej władzy.
Piątkowa konferencja przy ul. Witosa miała wyraźnie polityczny charakter. Borowiak przekonywała, że za rządów PiS przy wysokich cenach paliw stosowano rozwiązania osłonowe.
– Rząd Prawa i Sprawiedliwości zawsze reagował na wysokie ceny paliw, wprowadzaliśmy tarcze ochronne – mówiła posłanka.
Politycy PiS domagają się obecnie obniżenia VAT-u z 23 do 8 proc. oraz akcyzy. Podczas konferencji odpowiedzialnością za obecną sytuację obciążali rząd.
Spór przy ul. Witosa we Włocławku był polityczny i momentami bardzo ostry. Kierowcy patrzą jednak przede wszystkim na pylon stacji – i na kwotę, która zostaje na paragonie po tankowaniu.
Więcej w materiale video.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze