Reklama

Dożynki w Boniewie. Tłumy na stadionie i szczere słowa o pracy rolników

W Boniewie najpierw podziękowano ziemi i ludziom, którzy pracują na niej przez cały rok, a dopiero później przyszła pora na muzykę i wspólne świętowanie. Tegoroczne Dożynki w Boniewie 2026 zgromadziły na stadionie wielu mieszkańców i gości, pokazując, że ta tradycja wciąż ma tutaj swoje ważne miejsce. Były lokalne smaki, koncerty i dobra zabawa, ale ze sceny padły też szczere słowa o trudnym sezonie, niższych plonach i codzienności gospodarstw. „Dzieje się w Boniewie” – mówił wójt Marek Klimkiewicz, sam będący rolnikiem, który tego dnia szczególnie mocno mówił o szacunku do ziemi i żywności. Bo choć dożynki mają swoją kolorową, muzyczną stronę, w centrum tego święta pozostali rolnicy i zwyczajne „dziękujemy” za ich całoroczną pracę.

Dożynki w Boniewie 2026 pokazały, że święto plonów wciąż potrafi zgromadzić mieszkańców, rolników i całe rodziny. Na stadionie było dużo ludzi, dopisała pogoda, a gospodarze zadbali o muzykę, lokalne smaki i darmowy poczęstunek. Za tym wszystkim stało jednak coś ważniejszego – podziękowanie ludziom, którzy przez cały rok pracują na roli. „Dzieje się w Boniewie” – mówił z uśmiechem wójt Marek Klimkiewicz, ale chwilę wcześniej zwracał uwagę na znacznie poważniejszą sprawę: tegoroczne zbiory były słabsze, a rolnicy potrzebują stabilnych cen i szacunku dla swojej pracy.

Fotorelacja w artykule poniżej:

Reklama

Dożynkowa niedziela zaczęła się od tego, od czego takie święto zaczynać się powinno. Była Msza Święta dziękczynna za plony oraz prezentacja delegacji dożynkowych. Dopiero później przyszedł czas na koncerty, poczęstunek i wspólną zabawę.

W Boniewie tradycja spotkała się tego dnia z rozrywką. I chyba właśnie w tym tkwi siła miejscowych dożynek. Można było podziękować za zbiory, porozmawiać o codzienności gospodarstw, a kilka godzin później bawić się przed sceną.

Marek Klimkiewicz: „To był trudny sezon”

Radość ze święta nie oznaczała zamiatania problemów pod dywan. Marek Klimkiewicz, wójt gminy Boniewo, mówił otwarcie, że gospodarze mają za sobą wymagający rok.

Reklama

To był trudny sezon. Plony były znacznie niższe, blisko o połowę – mówił Marek Klimkiewicz, wójt gminy Boniewo.

Jego słowa miały szczególny wydźwięk, bo sam jest rolnikiem. Wie więc z własnego doświadczenia, co oznaczają inwestycje w gospodarstwo, niepewność zbiorów i rachunek ekonomiczny, który na końcu musi się zgadzać.

Podczas dożynek wójt porównał ziemię do matki. Nie była to przypadkowa metafora. Zwracał uwagę, że ziemia daje żywność, ale sama również wymaga troski.

Ziemia jest dla nas trochę jak matka, bo nas karmi i rodzi plony. Czasami jednak ją zaniedbujemy i zbyt mocno eksploatujemy, a ona też potrzebuje swojego rytmu życia – podkreślał Marek Klimkiewicz.

Reklama

„Rok resetu, ale też rok refleksji”

Słabsze zbiory wójt potraktował również jako powód do zastanowienia się nad tym, jak podchodzimy do żywności. Szczególnie tej, która zamiast na stole kończy jako odpad.

To temat bliski każdemu, nie tylko rolnikom. Za bochenkiem chleba, warzywami czy zbożem stoi przecież ziemia i czyjaś praca.

Ten rok jest trochę rokiem resetu, ale też rokiem refleksji. Powinniśmy bardziej dbać o żywność, szanować ją i jej nie marnować – mówił Marek Klimkiewicz.

Wójt liczy również, że mniejsze zbiory mogą przełożyć się na lepsze ceny płodów rolnych. Dla gospodarzy nie jest to kwestia dodatkowego zarobku. Chodzi o możliwość normalnego utrzymania rodziny i dalszego prowadzenia gospodarstwa.

Reklama

– Mam nadzieję, że niższe plony spowodują wzrost cen i praca rolnika zostanie odpowiednio doceniona. Rolnik powinien móc godnie utrzymać rodzinę i rozwijać swoje gospodarstwo – podkreślił.

Dodał przy tym coś bardzo osobistego.

Sam jestem rolnikiem i wiem, jak to wygląda. Nie można się zatrzymać. Trzeba cały czas inwestować w sprzęt i glebę – mówił Marek Klimkiewicz.

Rolnictwo w Boniewie się zmienia

O tym, jak wygląda dziś praca na roli, mówił również Paweł Bocian, przewodniczący Rady Gminy Boniewo. Zwrócił uwagę na zmianę, którą widać nie tylko w samej gminie.

Reklama

Małych gospodarstw jest coraz mniej. Część ich właścicieli pracuje zawodowo poza rolnictwem, a ziemią zajmuje się po godzinach. Z kolei gospodarze, którzy zdecydowali się utrzymywać wyłącznie z roli, zwiększają areał.

Coraz więcej mieszkańców z małych gospodarstw idzie do pracy na etat, a ziemię uprawia po godzinach. Ci, którzy żyją tylko z rolnictwa, znacznie powiększyli swoje gospodarstwa – mówił Paweł Bocian.

Jego zdaniem podobny proces dotyczy całego powiatu, a nie tylko gminy Boniewo.

Dlatego życzenia z okazji dożynek nie ograniczały się do tradycyjnego „zdrowia i pomyślności”.

Reklama

Chciałbym życzyć rolnikom stabilnych cen, aby ich ciężka praca była należycie wynagradzana i doceniana. Życzę również wyższych plonów w kolejnych latach – powiedział Paweł Bocian.

Boniewo niewielkie, ale gościnne

Kiedy oficjalna część dobiegła końca, do głosu doszła druga strona dożynek. Stoły, rozmowy, muzyka i zwykłe spotkanie ludzi, którzy często znają się od lat.

Anna Kozłowska, sekretarz gminy Boniewo i wiceprzewodnicząca Rady Powiatu we Włocławku, nie ukrywała zadowolenia z frekwencji. Jak mówiła, na wydarzenie przybyło dużo osób, a pogoda dopisała.

Reklama

Boniewo jest niewielkie, ale bardzo gościnne – podkreśliła Anna Kozłowska.

I tę gościnność można było potraktować całkiem dosłownie. Uczestnicy mogli skorzystać z darmowego poczęstunku.

Grochówka, kiełbaska, ciasta – wszystko jest za darmo. Staramy się, żeby wszystkich ugościć – mówiła Anna Kozłowska.

To nie robi się samo. Przygotowanie wydarzenia wymaga współpracy wielu osób, w tym Kół Gospodyń Wiejskich i strażaków. Pomaga doświadczenie, bo dożynki są tutaj organizowane od lat.

Jesteśmy zgraną ekipą i wiemy, co do kogo należy – mówiła sekretarz gminy.

Reklama

„To nie zawód. To misja i powołanie”

Kiedy rozmowa wróciła do rolników, Anna Kozłowska mówiła już bardzo osobiście. Podkreślała stres, jaki towarzyszył gospodarzom w trudnym sezonie, oraz pracę, której nie da się zamknąć w ośmiogodzinnym dniu.

– Rolnik pracuje dzień i noc, kiedy jest taka potrzeba. To nie tylko zawód. To misja i powołanie. Darzymy rolników ogromnym uznaniem i szacunkiem – mówiła Anna Kozłowska.

Życzyła gospodarzom przede wszystkim zdrowia, wytrwałości i mniej stresu. Tak, aby poza ciężką pracą była również zwyczajna satysfakcja z tego, co robią.

Reklama

To rolnicy zapewniają nam żywność i naszą przyszłość – podkreśliła.

W tych kilku słowach kryje się właściwie cały sens święta plonów.

Sławomir Kopyść: szacunek dla chleba przetrwał przez stulecia

W Boniewie pojawił się również Sławomir Kopyść, radny Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Tego dnia uczestniczył w kilku uroczystościach dożynkowych. Wspominał o dożynkach wojewódzkich w Rypinie, a z Boniewa miał jechać do Izbicy Kujawskiej.

Mimo wielu wydarzeń sens pozostawał ten sam.

To kultura, która przetrwała przez stulecia: kultura szacunku dla chleba i szacunku dla pracy rolnika – mówił Sławomir Kopyść.

Reklama

Radny zwrócił uwagę na warunki, z którymi gospodarze musieli zmierzyć się w tym sezonie. Wymienił mroźną zimę oraz suchą wiosnę. Jak podkreślał, samo zebranie plonów nie kończy jeszcze pracy i problemów.

Pozostaje sprzedaż. A tutaj sytuacja również nie zawsze jest łatwa.

Ceny niektórych produktów rolnych są poniżej kosztów produkcji. Rolnik musi przecież z uzyskanych pieniędzy zaplanować funkcjonowanie gospodarstwa na cały następny rok – mówił Sławomir Kopyść.

Padły też dobre słowa o gminie Boniewo

Sławomir Kopyść wykorzystał wizytę także do podkreślenia zmian, jakie dostrzega w samej gminie. W jego wypowiedzi pojawiły się słowa uznania dla Boniewa i lokalnego samorządu.

Gmina Boniewo pięknie się rozwija. Życzę, żeby dalej trwała w takim rozwoju i wspomagała swoich mieszkańców tak, jak czyni to dzisiaj – powiedział Sławomir Kopyść.

To dobrze współgrało z tym, co tego dnia można było usłyszeć od organizatorów. Przygotowanie dożynek opiera się tutaj na współpracy samorządu, lokalnych środowisk i ludzi, którzy co roku dokładają swoją cegiełkę.

Kwiaty Polskie, Julia Kordylewska i koncert Andre

Po poważniejszych rozmowach o rolnictwie przyszedł czas na to, na co wielu uczestników również czekało – muzykę.

Na scenie wystąpił zespół folklorystyczny Kwiaty Polskie. Później zaśpiewała Julia Kordylewska, mieszkanka Boniewa i lokalny talent.

– Mamy swoje wspaniałe smaki w Boniewie, mamy też wspaniałą muzykę. Dzieje się w Boniewie – mówił Marek Klimkiewicz.

Wieczorem scenę przejął Andre, zapowiadany jako gwiazda tegorocznych dożynek. W programie znaleźli się również Bibi & Dżeremi, a na zakończenie przygotowano zabawę taneczną pod gwiazdami z DJ Robo & DJ Deleś.

Było więc tradycyjnie, ale nie sztywno. Rolniczo, ale nie tylko dla rolników. I lokalnie – od występu Julii Kordylewskiej po przygotowany wspólnymi siłami poczęstunek.

Dożynki w Boniewie były przede wszystkim podziękowaniem

Koncerty przyciągają ludzi, dobra pogoda pomaga, a pełny stadion cieszy organizatorów. Jednak Dożynki w Boniewie miały przede wszystkim przypomnieć, skąd bierze się żywność i ile pracy potrzeba, zanim trafi na nasze stoły.

Marek Klimkiewicz mówił o ziemi jak o matce. Paweł Bocian o stabilnych cenach. Anna Kozłowska o rolnictwie jako misji, a Sławomir Kopyść o szacunku dla chleba, który przetrwał przez pokolenia.

I właśnie te słowa zostały po tegorocznym święcie równie mocno jak muzyka.

Bo dożynki są zabawą dopiero wtedy, gdy wcześniej powie się rolnikom zwyczajne i szczere: dziękujemy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 31/08/2026 13:36
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo nWloclawek.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości