W nocy 13 maja kierowca Volkswagena na łuku drogi w Bełszewie uderzył w znak i wylądował w rowie. Okazało się, że miał niemal 1,5 promila alkoholu, był poszukiwany i miał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Przestępstwo może skończyć się surową karą.
Nocna jazda zakończyła się w rowie i policyjnym areszcie. W Bełszewie pod Osięcinami 29-letni kierowca Volkswagena Polo stracił panowanie nad autem, uderzył w znak drogowy i wypadł z trasy. Jak się okazało, miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów i był poszukiwany.
Do zdarzenia doszło w środę, 13 maja, około godziny 1.30. Na łuku drogi w miejscowości Bełszewo kierujący Volkswagenem Polo zjechał z jezdni. Auto najpierw uderzyło w znak drogowy, a chwilę później wylądowało w przydrożnym rowie.
Na miejsce przyjechali policjanci z Radziejowa. Badanie alkomatem szybko wyjaśniło, dlaczego kierowca nie poradził sobie z autem. Mężczyzna wydmuchał blisko 1,5 promila alkoholu.
To jednak nie był koniec problemów 29-latka. Funkcjonariusze ustalili, że ma dożywotni zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi, wydany wcześniej przez Sąd Rejonowy w Radomsku. Dodatkowo był osobą poszukiwaną.
Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości mimo obowiązującego zakazu sądowego. Za takie przestępstwo grozi kara do pięciu lat więzienia.
Sprawa może mieć dla niego jeszcze poważniejsze konsekwencje. Policjanci podkreślają, że 29-latek działał w warunkach recydywy, co oznacza możliwość zaostrzenia kary przez sąd.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze