Chwila wystarczyła, by na drodze zrobiło się niebezpiecznie. We wtorek, 3 lutego 2026 roku, na jednym z łuków drogi kierowcy natknęli się na stojący na środku pasa ruchu samochód osobowy. Bez świateł awaryjnych, bez trójkąta ostrzegawczego, bez żadnego zabezpieczenia. To nie była kolizja ani wypadek, lecz awaria, która – przez decyzje kierującego – zamieniła się w realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Na drodze wystarczy chwila nieuwagi, by zrobiło się naprawdę groźnie. Wczoraj, 3 lutego 2026 roku, na jednym z łuków drogi doszło do sytuacji, która mogła skończyć się poważnym wypadkiem.
Kierujący fordem, po awarii pojazdu, zostawił samochód na środku pasa ruchu. Bez trójkąta ostrzegawczego, bez jakiegokolwiek oznaczenia, nawet bez włączonych świateł awaryjnych. Auto stało na zakręcie, w miejscu, gdzie omijanie jest ryzykowne i wymaga natychmiastowej reakcji innych kierowców.
Jak się okazało, uszkodzeniu uległa opona. Mężczyzna nie miał przy sobie obowiązkowego wyposażenia, więc postanowił zostawić pojazd na jezdni i pieszo poszedł szukać pomocy. Przez kilkanaście minut samochód blokował pas ruchu, stwarzając realne zagrożenie dla wszystkich, którzy tamtędy przejeżdżali.
To właśnie inni kierujący powiadomili Policję, widząc stojący na łuku drogi samochód bez żadnego zabezpieczenia. Funkcjonariusze pojawili się na miejscu, a niedługo później wrócił także właściciel forda.
Kontrola ujawniła kolejny problem. Pojazd nie posiadał aktualnych badań technicznych, co tylko pogłębiło listę zaniedbań. Pozostawienie niesprawnego auta na środku pasa ruchu, brak oznakowania i brak ważnego przeglądu to połączenie, które na drodze nie ma prawa się zdarzyć.
Ta sytuacja jest mocnym przypomnieniem, że awaria nie zwalnia kierowcy z odpowiedzialności. Kilka minut poświęconych na właściwe zabezpieczenie miejsca może zdecydować o czyimś zdrowiu, a nawet życiu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze