Ponad 9 kilometrów marszu, historyczne ciekawostki po drodze i finał z ogniem zamiast wody. Tak mieszkańcy i goście pożegnali zimę podczas rajdu Marzanny w gminie Lubraniec. Wydarzenie przyciągnęło uczestników w różnym wieku – od dzieci po dorosłych. Była integracja, była rywalizacja i był też wyraźny ukłon w stronę ekologii.
Wiosna przyszła do Lubrańca z przytupem. Zamiast tradycyjnego topienia – ogień. Zamiast krótkiego spaceru – ponad 9 kilometrów trasy z historią w tle.
Rajd rozpoczął się w Sokołowie. Uczestnicy ruszyli w stronę mostu na Zgłowiączce, a dalej – pod górę, w kierunku Kazania. To właśnie tam można było zobaczyć odsłonięty bunkier z czasów II wojny światowej.
– To nie jest tylko spacer. To też spotkanie z historią tych terenów – mówił burmistrz Lubrańca Stanisław Budzyński.
Trasa prowadziła dalej przez Kazanie w stronę Turowa. Na granicy tych miejscowości kilka lat temu prowadzono badania archeologiczne pod kierunkiem dr. Krystiana Łuczaka. Odkryto tam ślady grodu z końca X wieku.
– Mówimy o grodzie o powierzchni około 30 arów, z podgrodziem sięgającym nawet 5 hektarów. To pokazuje, jak ważne było to miejsce – podkreślał burmistrz.
Jak tłumaczył, na podstawie odnalezionych naczyń ustalono, że osada funkcjonowała w drugiej połowie X wieku. Czyli już po chrzcie Polski w 966 roku.
Po drodze nie brakowało też bardziej osobistych historii. Jedna z nich dotyczyła dziewczynki – Angeli Chryswon Andre, która zmarła w Kazaniu w 1943 roku.
Jej losy przez lata były nieznane. Dopiero dzięki działaniom Marty Ręczkowskiej udało się odtworzyć historię rodziny, która uciekła z krajów bałtyckich i trafiła na Kujawy.
– To pokazuje, ile jeszcze historii kryją te tereny – zaznaczał Stanisław Budzyński.
Sam rajd liczył ponad 9 kilometrów. Jak przyznał burmistrz, trasa została nieco skrócona, ale i tak była wymagająca.
– Najważniejsze, że wszyscy dotarli z uśmiechem na metę i mogli wspólnie spędzić czas – podkreślał.
Na trasie nie brakowało widoków. Szczególnie wyróżniał się odcinek między Kazaniem a Turowem.
– To jedno z najpiękniejszych miejsc. Widzieliśmy żurawie – opowiadał burmistrz Stanisław Budzyński.
Rajd zakończył się w Lubrańcu, przy muszli koncertowej. Tam jednak doszło do zmiany tradycji.
Marzanny nie zostały utopione.
– Ze względów ekologicznych zdecydowaliśmy się na ich spalenie – wyjaśnił burmistrz. – Wszystkie zostały przygotowane z naturalnych materiałów, tak aby nie szkodziły środowisku.
Co ważne, miejsce palenia zostało oddzielone od strefy dla uczestników.
– W jednym miejscu palimy marzanny, w drugim przygotowaliśmy kiełbaski – dodał.
Organizatorem wydarzenia było PTTK, a gmina Lubraniec pełniła rolę współorganizatora. Swoją marzannę przygotowała również grupa związana z komisją kultury.
– Nasza była najpiękniejsza, choć może jestem stronniczy – śmiał się burmistrz.
Na zakończenie odbyło się wręczenie nagród dla uczestników konkursu marzann. Emocji nie brakowało, a rywalizacja była naprawdę wyrównana.
Pierwsze miejsce zdobyła Szkoła Podstawowa nr 10 we Włocławku.
Drugie miejsce z wynikiem 43 punktów zdobyło Stowarzyszenie Rozbiegani z Lubrańca. Na trzecim miejscu uplasowała się drużyna ze Szkoły Podstawowej nr 7 we Włocławku z 39 punktami.
Tuż za podium znalazła się Szkoła Podstawowa nr 22 z Włocławka (38 punktów). Wyróżnienia trafiły także do kolejnych uczestników, w tym m.in. Kuby Pakulskiego oraz rodzinnych drużyn, które również zaprezentowały swoje marzanny.
Były dyplomy, były emocje, był też symboliczny początek wiosny.
Jedno jest pewne – w Lubrańcu wiosnę wita się z rozmachem, ogniem i sporą dawką historii.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze