Reklama

Mateusz idzie przez Polskę z chorym kolanem. Włocławianin chce tylko wrócić do życia bez bólu

Mateusz Pierzchalski nie idzie przez Polskę dla rekordu, medalu ani internetowej sławy. Idzie, bo chce odzyskać zwyczajne życie — bez bólu, ortezy i strachu, że kolano znów odmówi posłuszeństwa. Z Helu ruszył w stronę Zakopanego, a każdy kilometr pokonuje z uszkodzonym kolanem, o kulach i ze swoją wierną Andzią u boku. Za kilka dni 34-latek dotrze do rodzinnego Włocławka, ale na tym jego droga się nie skończy. Prosi ludzi o pomoc w zebraniu 25 tys. zł na operację i rehabilitację, bo jego największym marzeniem nie jest dziś nic wielkiego — chce po prostu stanąć pewnie na własnych nogach i wrócić do pracy.

Idzie przez Polskę z uszkodzonym kolanem, w ortezie i o kulach. Obok niego maszeruje Andzia, jego pies i najwierniejsza towarzyszka. 34-letni Mateusz Pierzchalski z Włocławka ruszył z Helu w stronę Zakopanego. Za kilka dni jego niezwykła droga zaprowadzi go do rodzinnego miasta. Nie idzie jednak dla rekordu. Próbuje zebrać 25 tys. zł na operację kolana i rehabilitację, żeby przestać żyć z bólem i wrócić do pracy.

Mateusz skontaktował się z naszą redakcją, prosząc o nagłośnienie swojej historii. Nie trzeba było długo szukać w niej emocji. Są w każdym zdaniu, które napisał.

Reklama

Jest ból, zmęczenie i złość. Ale jest też upór.

Bo Mateusz już idzie.

Z Helu do Zakopanego. Za kilka dni będzie we Włocławku

Akcja nosi nazwę „Przez Polskę po Zdrowie”. Jej założenie jest proste, choć sama droga prosta nie jest.

Mateusz wyruszył pieszo z Helu do Zakopanego. Towarzyszy mu Andzia. Przed nimi kolejne kilometry, miejscowości i spotkania z ludźmi.

Za kilka dni na trasie znajdzie się miejsce dla niego szczególne — Włocławek, w którym 34-latek mieszka na co dzień.

Do swojego miasta nie wróci jednak po zakończonej wyprawie. Włocławek będzie tylko jednym z przystanków. Dalej droga ma prowadzić na południe, aż do Zakopanego.

Reklama

A wszystko zaczęło się od jednego kolana.

Zerwane ACL zmieniło jego codzienność

Jak przekazał naszej redakcji Mateusz, ma całkowicie zerwane więzadło krzyżowe przednie (ACL) w lewym kolanie. Otrzymał skierowanie na pilną operację.

Od 3 czerwca 2026 roku przebywa na zwolnieniu lekarskim.

Twierdzi, że na zabieg finansowany przez NFZ musiałby czekać około 2–3 lat. Z informacji, które otrzymał, wynika natomiast, że prywatna operacja wraz z rehabilitacją kosztowałaby około 25 tys. zł.

Takiej kwoty nie ma.

Ma za to ortezę, kule, plecak, psa u boku i pomysł, który właśnie realizuje kilometr po kilometrze.

Reklama

— Dlatego idę mimo bólu. Dlatego idę mimo przeciwności — mówi Mateusz Pierzchalski, inicjator akcji „Przez Polskę po Zdrowie”.

„Chcę tylko wrócić do pracy”

W tej historii łatwo skupić się na kilometrach. Hel i Zakopane leżą przecież na dwóch krańcach Polski. Dla Mateusza najważniejszy jest jednak zupełnie inny dystans.

Ten, który dzieli go od normalnego życia.

— Chcę tylko wrócić do pracy. Nie chcę czuć bólu, nie chcę chodzić w ortezie, czując, jak ucieka mi kolano. Chcę żyć normalnie, pomagać innym, wspierać i być sobą — mówi Mateusz Pierzchalski.

Reklama

Nie ukrywa przy tym frustracji. Pisze o złości na swoją sytuację, ból i perspektywę długiego oczekiwania na leczenie.

Dla człowieka, który chce pracować i normalnie funkcjonować, kilka lat nie jest abstrakcyjną liczbą w kolejce. To kilka lat własnego życia.

Jest honorowym dawcą krwi. Dziś sam potrzebuje wsparcia

Mateusz jest honorowym dawcą krwi. Wcześniej w ten sposób pomagał innym. Teraz sam znalazł się w sytuacji, w której musi poprosić ludzi o pomoc.

Nie jest to dla niego łatwe.

Pisze o rodzinie, która jest mu bliska, ale jednocześnie zaznacza, że każdy ma swoje życie, problemy i zobowiązania. Doszedł więc do wniosku, że rozwiązania musi poszukać sam.

Reklama

I poszedł. Dosłownie.

Z Helu do Zakopanego. Z chorym kolanem i Andzią u boku.

— Idę pieszo z psem z Helu do Zakopanego, dźwigając plecak i ból, prosząc o każdą pomoc, każdą złotówkę, każde wsparcie na mój cel — operację i rehabilitację — przekazuje Mateusz Pierzchalski.

Włocławek zobaczy go już za kilka dni

Dla mieszkańców Włocławka historia Mateusza za moment przestanie być opowieścią z drugiego końca Polski. Za kilka dni 34-latek ma dotrzeć do Włocławka razem z Andzią.

Będzie to ważny punkt jego wyprawy, ale nie jej meta.

Mateusz chce iść dalej. Do Zakopanego. Po drodze zamierza mówić o swojej sytuacji i prosić o wsparcie zbiórki na leczenie.

Reklama

Cel wynosi 25 tys. zł na operację i rehabilitację.

Za tą liczbą nie kryje się jednak marzenie o czymś niezwykłym. Mateusz nie mówi o dalekich podróżach ani wielkich planach.

Chce sprawnego kolana. Chce przestać chodzić w ortezie. Chce wrócić do pracy i swojego zwyczajnego życia.

A zanim dotrze pod Tatry, czeka go jeszcze wiele kilometrów.

Za kilka dni jego droga poprowadzi przez Włocławek.

Link do zbiórki tutaj

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/08/2026 09:21
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo nWloclawek.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości