Za kilka dni tysiące dzieci we Włocławku ruszą do szkół. Przy części przejść dla pieszych czeka je jednak zmiana – dobrze znanych „Agatek” w dotychczasowej formule zatrudnienia już nie będzie. Miasto oficjalnie potwierdziło, że od roku szkolnego 2026/2027 rezygnuje z zatrudniania dodatkowych osób na tych stanowiskach w ramach robót publicznych. Ich obowiązki mają przejąć inni pracownicy szkół, wcześniej przeszkoleni i posiadający wymagane uprawnienia. Decyzja wywołała ostry sprzeciw radnych PiS, którzy wskazują na doświadczenie dotychczasowych „Agatek” i pytają, czy właśnie na tym powinno się szukać oszczędności. „Na dzieciach nie wolno oszczędzać. My we Włocławku nie możemy sobie na to pozwolić” – mówiła Irena Vuković-Kwiatkowska.
Dotychczas można je było spotkać przed włocławskimi szkołami. W kamizelkach, ze znakiem w ręku, pomagały dzieciom bezpiecznie przejść przez jezdnię. Od 1 września ten system się zmieni. Miasto nie będzie już kontynuowało zatrudniania dodatkowych osób na stanowiskach opiekunów przejść w ramach robót publicznych. Ich zadania mają przejąć inni pracownicy szkół – po szkoleniu i zdobyciu wymaganych uprawnień. Decyzja wywołała sprzeciw radnych Prawa i Sprawiedliwości. „Na dzieciach nie wolno oszczędzać. My we Włocławku nie możemy sobie na to pozwolić” – mówiła podczas środowej konferencji Irena Vuković-Kwiatkowska.
Sprawa nie pojawiła się dopiero kilka dni przed pierwszym dzwonkiem. 14 lipca radny Andrzej Gołębieski skierował do prezydenta Włocławka interpelację dotyczącą przyszłości opiekunów dzieci na przejściach dla pieszych, potocznie nazywanych szkolnymi „Agatkami”.
Radny wystąpił – jak zaznaczył – w imieniu mieszkańców, rodziców oraz pracowników obsługi szkół. Pytał, czy w roku szkolnym 2026/2027 planowana jest likwidacja lub redukcja tych stanowisk albo zmniejszenie liczby godzin. Chciał również wiedzieć, czy w przypadku rezygnacji z dedykowanych „Agatek” ich obowiązki zostaną powierzone innym pracownikom szkół, np. woźnym lub konserwatorom.
Gołębieski argumentował, że nawet nowoczesna infrastruktura drogowa nie zawsze zastąpi człowieka, który może natychmiast zareagować na nieprzewidywalne zachowanie dziecka czy błąd kierowcy.
W interpelacji zwrócił uwagę również na mniej oczywistą rolę tych pracowników. Według radnego dzięki codziennej obecności przed szkołami zwracali oni uwagę na podejrzane osoby pojawiające się w pobliżu placówek, a niepokojące sytuacje zgłaszali dyrekcji lub odpowiednim służbom.
29 lipca radny otrzymał odpowiedź z Urzędu Miasta. Jest ona krótka i konkretna.
Miasto poinformowało, że w roku szkolnym 2026/2027 nie będzie kontynuowane zatrudnianie dodatkowych osób na tym stanowisku w ramach robót publicznych.
Nie oznacza to jednak, że od września przy przejściach dzieci zostaną bez pomocy. Urząd wskazał jednocześnie, w jaki sposób zadanie ma być dalej realizowane.
– Zadania te będą realizowane przez innych pracowników poszczególnych szkół, po odbyciu szkoleń i uzyskaniu wymaganych uprawnień – czytamy w odpowiedzi miasta.
Zmienia się więc nie samo zadanie, lecz sposób jego wykonywania. Dotychczasowa formuła zatrudniania dodatkowych osób w ramach robót publicznych nie będzie kontynuowana, a obowiązki mają przejąć odpowiednio przygotowani pracownicy szkół.
Sprawa ponownie mocno wybrzmiała podczas środowej konferencji prasowej radnych PiS 26 sierpnia, zorganizowanej przed sesją Rady Miasta Włocławek.
Temat podjął Jarosław Chmielewski, przewodniczący Klubu Radnych PiS. Według informacji przedstawionych przez radnych chodzi o sześć osób wykonujących dotychczas te zadania przed szkołami lub zespołami szkolnymi.
– Przed sześcioma szkołami, przed sześcioma zespołami są tak zwane „Agatki”, czyli osoby, które przeprowadzają dzieci na drugą stronę ulicy, w szczególnie niebezpiecznych miejscach – mówił Chmielewski.
Radny podkreślał, że PiS nie patrzy na sprawę wyłącznie przez pryzmat zatrudnienia.
– Te osoby, które pracowały do tej pory jako tak zwane „Agatki”, nie będą od 1 września świadczyć tych usług. Miasto podziękowało za tę współpracę i to jest bardzo niepokojące – mówił.
Chmielewski zapowiedział, że radni będą o sprawę pytać także podczas sesji Rady Miasta.
Przewodniczący klubu PiS odniósł się również do oszczędności w oświacie. Jego zdaniem w tym przypadku na pierwszym miejscu powinno znaleźć się bezpieczeństwo najmłodszych.
– Można mówić o oszczędnościach w wielu obszarach. Tylko pamiętajmy, że życie i zdrowie ludzkie nie powinno podlegać oszczędnościom. To nie są cyferki, tylko konkretni ludzie – mówił Jarosław Chmielewski.
Radni PiS nawiązują przy tym do wcześniejszego tworzenia zespołów szkolno-przedszkolnych i zapewnień dotyczących zatrudnienia.
Ten wątek szerzej rozwinęła Irena Vuković-Kwiatkowska.
Radna przypomniała o interwencjach dotyczących opiekunów dzieci w ruchu drogowym i wskazywała przede wszystkim na doświadczenie osób, które dotychczas wykonywały tę pracę.
– Osoby, które pracowały dotychczas jako „stopki” czy „Agatki”, są przeszkolone, doświadczone i lubiane przez dzieci. Dzieci im ufają – mówiła Irena Vuković-Kwiatkowska.
Jej zdaniem nie chodzi wyłącznie o samo przeprowadzanie uczniów przez pasy. Wieloletnia obecność tych samych osób przed szkołą pozwalała im dobrze znać dzieci i obserwować to, co dzieje się w najbliższym otoczeniu placówki.
– Nie tylko pomagają dzieciom przechodzić przez przejścia dla pieszych. Obserwują dzieci i dbają o ich bezpieczeństwo także w innych sytuacjach – podkreślała radna.
Podobny argument pojawił się wcześniej w pisemnej interpelacji Andrzeja Gołębiewskiego. Radny wskazywał w niej na przypadki zwracania uwagi na podejrzane osoby przebywające w sąsiedztwie szkół i przekazywania takich informacji dyrekcji lub służbom.
Podczas konferencji Vuković-Kwiatkowska wróciła również do wcześniejszych zmian organizacyjnych we włocławskiej oświacie.
Jak mówiła, przy tworzeniu zespołów szkolno-przedszkolnych radni mieli słyszeć zapewnienia, że nie będzie redukcji etatów. Teraz postawiła władzom miasta ostre pytanie.
– Nasze pytanie jest takie: czy nas wtedy okłamano, że te etaty będą utrzymane na tamtym poziomie? – pytała radna.
To zarzut radnej PiS przedstawiony podczas konferencji. Oficjalna odpowiedź miasta na interpelację Gołębiewskiego mówi natomiast konkretnie o niekontynuowaniu zatrudniania dodatkowych osób na stanowisku opiekuna przejścia w ramach robót publicznych. Nie wynika z niej, że samo zadanie związane z bezpieczeństwem na przejściach zostanie zlikwidowane. Przeciwnie – urząd wskazuje, że przejmą je inni, odpowiednio przeszkoleni pracownicy szkół.
Radni PiS chcą, aby miasto ponownie przyjrzało się sprawie. Irena Vuković-Kwiatkowska zakończyła swoje wystąpienie apelem o pozostawienie dotychczasowych pracowników.
– Na dzieciach nie wolno oszczędzać. My we Włocławku nie możemy sobie na to pozwolić – powiedziała.
I dodała:
– Apeluję, żeby te osoby zostały przywrócone na swoich stanowiskach pracy.
Do rozpoczęcia roku szkolnego zostało już tylko kilka dni. Stanowisko miasta jest znane: dotychczasowa forma zatrudniania dodatkowych „Agatek” w ramach robót publicznych nie będzie kontynuowana, ale ich zadania mają wykonywać inni pracownicy szkół, którzy wcześniej przejdą szkolenia i zdobędą wymagane uprawnienia.
Opozycja przekonuje, że wraz ze zmianą miasto straci osoby mające doświadczenie i zaufanie dzieci.
Dla rodziców najważniejszy test przyjdzie już 1 września. Wtedy okaże się, jak nowy system będzie wyglądał przed konkretnymi włocławskimi szkołami i kto rzeczywiście stanie przy przejściach, którymi każdego ranka będą szły dzieci.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze